Strona główna WYWIAD SPOJRZENIE OBIEKTYWNE Osobowości medycyny: Dr n. med. KRZYSZTOF KORDEL

SPOJRZENIE OBIEKTYWNE Osobowości medycyny: Dr n. med. KRZYSZTOF KORDEL

Prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej – dr n. med. Krzysztof Kordel, opowiada m.in. o błędach lekarskich, opiniowaniu spraw neurochirurgicznych, ekonomii w ochronie zdrowia i edukowaniu lekarzy w kierunku wypalenia zawodowego.

3448
PODZIEL SIĘ

W czym innym?
Historia jest dobrą nauczycielką. Miałem okazję zapoznać się z systemem, który obowiązywał w III Rzeszy – jak podchodzono do żołnierzy Wehrmachtu, którzy byli ranni w różnych kampaniach. Po wyleczeniu takiego człowieka zbierała się komisja lekarska, która oceniała jego przydatność do armii. Stwierdzano, że z karabinem raczej „latać nie będzie”. Natomiast druga część komisji patrzyła, jak państwo może wykorzystać tego człowieka dla potrzeb armii, przykładowo kierując go na studia.

Bo ten żołnierz już ma potencjał, doświadczenie i wiedzę.
Tak jest. Do zbrojeniówki albo do czynności, które armii są potrzebne, czyli np. logistyki. Może też być szefem fabryki włókienniczej, szyjącej mundury.

Wydaje mi się, że większość lekarzy mało dba o swoje zdrowie.
W ogóle nie dba, szewc bez butów chodzi. Badania okresowe trzeba po prostu zrobić. Nie będę tutaj krytykował prawa pracy, bo to jest jednoznaczne, nawet doktor musi mieć zdolność do pracy. A biorąc pod uwagę hasło, że szewc bez butów chodzi, uważam, że to jest dobre rozwiązanie, że od czasu do czasu człowiek – nawet ten genialny doktor – da sobie zrobić badania.

Czyli dobrze, że w miejscu zatrudnienia są badania okresowe?
Ja jestem ich zwolennikiem. Cały czas mówię głośno, że powinno być jakieś rozwiązanie także w samozatrudnieniu, jak gdyby zmuszające człowieka do pójścia od czasu do czasu na profilaktyczne badania. Sam wiem, jak trudno wygospodarować czas. Jestem zwolennikiem badań okresowych i zmusiłbym lekarzy będących na kontraktach, żeby to robili.

Napisałam do numeru 9 „Medical Maestro Magazine” edytorial, zwracając uwagę lekarzom, by się zatrzymali i popatrzyli, w jakim są stanie zdrowia, żeby zaczęli dbać o siebie. Jak rozmawiam z nimi o profilaktyce zdrowia, to mówią: „Pani Magdo, co się będę wygłupiać!”.
Ja to określam, że trzeba być w dużej desperacji, żeby iść do lekarza (śmiech).

Co chciałby Pan powiedzieć lekarzom, którzy są po pięćdziesiątce, przeżyli niejedną burzę i nawałnicę w systemie ochrony zdrowia i bywają wypaleni zawodowo?
Jest pytanie, czy wiedzą, że są wypaleni zawodowo.

Brak tej wiedzy pomaga?
Czasami tak.

Ograniczenie liczby problemów doprowadza do radości.
Dokładnie. Obojętne, kto rządzi w jego mieście, w jego gminie, bo to jest aksjomat. Będziesz myślał, to cię głowa zaboli, więc może lepiej nie myśleć. Łatwiej się rządzi głupkami niż ludźmi wykształconymi.

No więc co powie Pan lekarzom, którzy bywają wypaleni?
Żeby spróbowali jednak coś z tym zrobić. Nie wiem co.