Strona główna WYWIAD SPOJRZENIE OBIEKTYWNE Osobowości medycyny: Dr n. med. KRZYSZTOF KORDEL

SPOJRZENIE OBIEKTYWNE Osobowości medycyny: Dr n. med. KRZYSZTOF KORDEL

Prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej – dr n. med. Krzysztof Kordel, opowiada m.in. o błędach lekarskich, opiniowaniu spraw neurochirurgicznych, ekonomii w ochronie zdrowia i edukowaniu lekarzy w kierunku wypalenia zawodowego.

3183
PODZIEL SIĘ

Czyli brakuje również programów informacyjnych, które uczyłyby pacjentów, kim są lekarze?
Zgadza się. Zawsze podobało mi się podejście Amerykanów. Tam 5-latek wie co zrobić, kiedy się oparzy – włożyć rękę pod zimną wodę.

Wie, bo ktoś z rodziny mu o tym powiedział.
Tak, to jest odpowiedź, skąd wie. Teraz pojawia się pytanie, kto powinien pewne rzeczy przekazywać. Media niechętnie poruszają takie tematy, bo to nie jest żaden news. Ale o dziwo, programy zdrowotne są bardzo chętnie oglądane w telewizji.

Ma Pan plany stworzenia takowego programu zdrowotnego?
Tak, będę robił taki program. Ludziom brakuje – może zabrzmi to górnolotnie – autorytetów. Kogoś, kto w sposób prosty powie o sprawach trudnych. Dobrym przykładem był pomysł Marszałka Województwa Wielkopolskiego Marka Woźniaka, żeby zawrzeć coś, co nazywa się paktem o transplantologii. Bardzo ochoczo przystąpiłem do tego pomysłu, którego celem jest zwalczanie mitów. Na jednym ze spotkań pokazano krótki film obrazujący pobranie szpiku od dawcy – ludzie robili wielkie oczy ze zdziwienia.

Nie wiedzieli, że tak to wygląda.
Zgadza się. Po akcji, którą przeprowadziliśmy w Ostrowie Wielkopolskim, w ciągu roku z dwóch potencjalnych dawców szpiku zrobiło się 1200. Warto zaznaczyć, że w akcję włączył się również samorząd i Kościół, który pomaga w niektórych sprawach.

Kościół pomaga?
W niektórych sprawach pomaga, w innych nie.

Co twierdzi Kościół o zawodzie, jaki Pan wykonuje?
Nie spotkałem się z wystąpieniem mocno krytycznym. Nie wchodzę w sprawy ideologiczno-filozoficzne, typu in vitro, bo to jest zupełnie inna bajka. Natomiast przekonałem się, że dobrze napisany list pasterski, np. o transplantologii, następnie odczytany z ambon, zrobił swoje. Powiedzmy sobie szczerze – ambona jest opiniotwórcza, bo to co mówi jest ważne, a jeszcze ważniejsze jest kto mówi. Tutaj rzeczywiście ta współpraca zaowocowała. Zawsze staraliśmy się, żeby na koniec takiego spotkania, wystąpił ktoś, kto dostał „drugie życie”.

Tacy ludzie chętnie występują?
Oczywiście. Pamiętam sytuację, kiedy w kościele Świętego Łukasza wykładał obecny Minister Zdrowia, profesor Marian Zembala. Na koniec wystąpienia podeszły cztery osoby i powiedziały: Panie profesorze, Pan nas pamięta? Pan przeszczepił nam serce. To robi wrażenie na szerokim społeczeństwie/odbiorcy; jest to rodzaj dowodu. Pamiętam też inną sytuację, kiedy na koniec jednego ze spotkań w terenie przyszła żona lokalnego samorządowca i powiedziała: nie mam nerki, ale z synem gram w tenisa, jeżdżę na rowerze, pływam i nie przytyłam. Ten przykład wyjątkowo pokazuje, że bardzo brakuje oświaty zdrowotnej.

Uczy Pan lekarzy zarówno tego, jak sobie radzić z agresywnym pacjentem, jak i tego, gdzie leży granica etyki w biznesie medycznym. Większość lekarzy stara się pędzić za pieniędzmi.
Nie można odciąć medycyny od ekonomii, tego po prostu nie da się zrobić. Ochrona zdrowia to smok zjadający własny ogon. Wiem, że mało popularna jest teza mówiąca, że nie ma takiego systemu, w którym każdego człowieka będzie na wszystko stać. Dlatego trudno trafić z tym do ludzi.

Mówi Pan o współpłaceniu?
Mówię w ogóle o ekonomii w ochronie zdrowia. Czy w tej sytuacji możemy pozwolić sobie na indywidualizm? Lepiej zapewnić sobie pieniądze na sytuację, kiedy coś się stanie czy jednak skorzystać z rozwiązania, które zaproponował Otto von Bismarck – ubezpieczenia zdrowotnego? Dzisiaj bogaty składa się na biednego, a zdrowy na chorego. Nie można zostawić człowiekowi wszystkiego w jego rękach, uznać, że człowiek zawsze zachowuje się racjonalnie i pomyśli. Powtarzam to studentom, omawiając chociażby kwestię ZUS-u. Należy mówić im wprost: skoro masz własną praktykę lekarską, to jesteś przedsiębiorcą. W związku z tym pomyśl o tym, że wyjeżdżając na wakacje czy idąc do pracy możesz się potknąć. Jak złamiesz rękę, to nie zarobisz.

DSC_0039mZ lekarzem jest jak z pianistą – uszkodzi rękę to nie ma koncertu.
I nie masz pieniędzy. Jakieś tam masz, bo odprowadzasz do ZUS-u najniższą z możliwych stawek, w związku z tym zainteresuj się, co znaczy najniższa z możliwych składek w drugą stronę. Przecież dostaniesz też najniższą z możliwych stawek, którą ci mogą wypłacić. I to dopiero po 33 dniach.

Nie mam pracodawcy, bo sam nim jestem.
W związku z tym, że rynek nie lubi próżni, pojawił się nowy rodzaj ubezpieczenia: od niemożności wywiązania się z kontraktu.