Strona główna WYWIAD SPOJRZENIE OBIEKTYWNE Osobowości medycyny: Dr n. med. KRZYSZTOF KORDEL

SPOJRZENIE OBIEKTYWNE Osobowości medycyny: Dr n. med. KRZYSZTOF KORDEL

Prezes Wielkopolskiej Izby Lekarskiej – dr n. med. Krzysztof Kordel, opowiada m.in. o błędach lekarskich, opiniowaniu spraw neurochirurgicznych, ekonomii w ochronie zdrowia i edukowaniu lekarzy w kierunku wypalenia zawodowego.

3183
PODZIEL SIĘ

Na pytanie, co zrobić, by pacjent chciał przyjść rano do lekarza na prywatny zabieg, doradzam by powiedzieć, że to jest najlepszy czas na podejmowanie się tego typu zabiegów. Bo rano chirurg będzie wyspany.
Oczywiście, rano będzie wyspany. Albo nie będzie…

Zależy co robił dzień wcześniej.
Dokładnie.

I czy musi napisać coś akurat na dzisiaj.
Tak to wygląda. Dlatego bardzo mi się podoba prowokacja intelektualna ze strony Krzysztofa Bukiela, który w imieniu Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy wystosował apel do pana ministra, żeby pan eksminister zechciał określić czas pracy lekarza.

To był najmniej lubiany minister zdrowia wszechczasów.
Pozwoliłem sobie w ostatnim biuletynie naszej Izby napisać takie krótkie epitafium.

A z Profesora Zembali należy się cieszyć?
Mam okazję znać profesora osobiście. Powiem trochę przewrotnie, gdyby mnie w tej sytuacji zaproponowano bycie ministrem, to też bym się zgodził.

Nie dziwię się. Tak naprawdę pasmo względnych sukcesów przez 4 miesiące.
Dokładnie. Zawsze można powiedzieć, że nie zdążyłem, aczkolwiek jestem świetny i genialny. A poza tym, wracając do epitafium, tu się pojawia ciekawy problem, nad którym rzeczywiście się zastanawiam – czy ministrem zdrowia powinien być lekarz.

Powinien?
Chyba nie.

A dyrektorem szpitala? Żeby wiedzieć dokładnie, na czym polega różnica między zarządzaniem w medycynie, a normalnym w świecie gospodarki?
Tutaj nie mam wątpliwości – nie powinien. To są dwa światy.

Często zdarza się, że osoba, która dotychczas zarządzała na normalnym rynku, nie poradzi sobie z zarządzaniem szpitalem.
Jest kolejne pytanie, czy da się szpitalem zarządzać jednoosobowo? Uważam, że nie. Żeby to miało sens, musi być człowiek, mający spojrzenie ekonomiczne – nie ujmuję niczego dyrektorom, którzy są lekarzami, ale to są ludzie, którzy chyba świadomie wybrali tę drogę i doskonale orientują się również od tej drugiej – ekonomicznej strony. Wiadomo jednak, że świat medyczny będzie chciał od dyrektora wszystkiego, co jest możliwe i będzie wystosowywał jeden argument: to służy pacjentowi.

Argument, który do dyrektora-lekarza niestety doskonale trafia.
Pamiętam czasy, kiedy szczególnie ordynatorzy bardzo mocno narzekali. Nie wymagano wówczas od lekarza myślenia w kategoriach ekonomicznych.