Strona główna PASJE MEDYCYNY Medyczne ciosy karate

Medyczne ciosy karate

Maciej Prochowski – lekarz internista, pulmonolog. Od zakończenia studiów pracuje w Centrum Leczenia Chorób Płuc i Gruźlicy w Łagiewnikach. Członek Okręgowego Sądu Lekarskiego w Łodzi. Pasjonat sztuk walki. Właściciel czarnego pasa w karate, instruktor karate, sędzia medyczny Polskiego Związku Karate Tradycyjnego. Trenuje od kiedy sztuki walki pojawiły się w Polsce i jak sam przyznaje, uległ fascynacji jak większość młodych osób w tamtym czasie, w nim jednak fascynacja została do dziś.

1879
PODZIEL SIĘ

…a tym zajmuje się trener?
Dokładnie, on rozpoznaje warunki mentalne i anatomiczne swojego ucznia i dobiera dla niego trening. Jeden człowiek lepiej będzie się czuł w krótkim dystansie, drugi na szerszym polu walki, dlatego to indywidualna sprawa. Propozycji jest bardzo dużo, przykładowo dla starszych panów trener zaproponuje więcej ogólnorozwojówki. Karate to bardzo uniwersalny system ruchu.

Zatem sztuki walki można uprawiać w każdym wieku?
Tak, ponieważ są bardzo wszechstronne i można dostosowywać je do zmieniającej się sprawności czy nawet jej utraty. Ja mam 62 lata i w dalszym ciągu odnajduję taką formę, w której mogę ćwiczyć. Jasną sprawą jest, że nie będę zadawał pięciu kopnięć z wyskoku (śmiech), ale równie dobrze mogę kopać z pozycji stabilnej. Ten sport można uprawiać do śmierci.

Poleciłby Pan trenowanie karate innym lekarzom?
Oczywiście, że tak, zawsze dobrze jest osadzić nieznośnego pacjenta w miejscu (śmiech). Tak poważnie mówiąc, karate daje poczucie pewności siebie w sytuacjach zagrożenia. Pozwala nam – lekarzom – zachować jasność umysłu, przykładowo podczas zdarzeń masowych czy wypadków. Uprawianie sztuk walki powoduje, że człowiek jest bardziej obeznany z mechanizmami samokontroli, jest spokojniejszy, mniej podatny na stres, którego przecież nie brakuje w zawodzie lekarza.

Lekarze, którzy chcieliby spróbować, zapewne nie mają czasu na regularne treningi.
Oczywiście zgadzam się, że regularne treningi są pewną kradzieżą czasu, odbiera się go zarówno rodzinie, jak i praktyce zawodowej, ale człowiek nie jest tylko osobą pracującą, powinien się harmonijnie rozwijać i sztuki walki niewątpliwie w tym pomagają.

Sądzi Pan, że zajmowanie się przez lekarzy wyłącznie opieką medyczną źle wpływa na ich życie?
Życie byłoby nieznośne, gdyby lekarz zajmował się tylko medycyną, nie mając możliwości regeneracji ciała i umysłu. Szybko by się zestarzał intelektualnie i fizycznie, a tym samym byłby mniej efektywny, stąd bardzo dużo dodatkowych aktywności wśród lekarzy: fotografowanie, malowanie, pisanie, działalność sportowa… One dają wytchnienie.  Niestety współczesny lekarz ma coraz mniej czasu dla siebie. Z przerażeniem patrzę na młodszych kolegów, to jest fatalne dla ich rozwoju.

Prowadzi Pan zajęcia karate w Uczelnianym Klubie AZS. Czy wielu przyszłych lekarzy uczy się sztuki walki?
Co ciekawe, studentów jest mniej niż lekarzy, ale za to są dobrzy, ponieważ aktualnie nie przyjmuję osób, które są zupełnie początkujące, zazwyczaj już coś umieją. Są tacy, którzy ćwiczyli kiedyś kung-fu czy kickboxing, a nawet MMA – czyli mieszane sztuki walki.

Czyli w zajęciach mogą uczestniczyć również osoby starsze, spoza Uniwersytetu?
Tak, jest duże grono absolwentów, głównie wydziału lekarskiego. Są chirurdzy, anestezjolodzy, neurolodzy, laryngolodzy (uśmiech). Osoby z tej grupy trenują nawet od kilkudziesięciu lat.