Strona główna KULTURA, SZTUKA I ROZRYWKA Człowiek renesansu – Przemysław Kieliszewski

Człowiek renesansu – Przemysław Kieliszewski

Człowiek wielu zawodów: prawnik, muzyk, kulturoznawca i menedżer. Można powiedzieć – człowiek renesansu. Od 2013 r. dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu, który z wielkim oddaniem zabiega o jego nową siedzibę. Z powodzeniem przyciąga do teatru nowych i młodszych widzów, a za swoje największe sukcesy uznaje m.in. organizację koncertu mistrza Placido Domingo, a także światowej sławy musicali: ,,Jekyll&Hyde” i ,,Hello, Dolly!” Jego przepis na dobry spektakl jest zarazem łatwy i trudny: to wywołanie emocji u widzów. Uważa, że człowiek jest zdrowy, kiedy jest szczęśliwy, a tę radość może dać teatr.

4505
PODZIEL SIĘ

Korzysta Pan z castingów?
Tak, dzisiaj castingi stają się normą. Gdybyśmy mieli opierać się wyłącznie na etatowym zespole, mogłoby się okazać, że do pewnych ról nie znaleźlibyśmy odpowiednich wykonawców. Przeprowadzamy również castingi wewnętrzne dla aktorów etatowych. Reżyser i kierownik muzyczny mają swoje wyobrażenie. Nie chcemy się pomylić w obsadzie.

Kieliszewski3

Sięga Pan po najlepsze tytuły ze światowych scen.
Widownia pokazuje nam, że musical to gatunek bardzo szeroki i współczesny, który cały czas jest żywy. Operetka, która dominowała przez wiele lat na scenie Teatru Muzycznego, jest w pewnym sensie gatunkiem zamkniętym. Oczywiście można twórczo podchodzić również do operetki i chcemy to robić, bo dzieła w zakresie tego gatunku są piękne. Natomiast musical jest o tyle fascynujący, że mówi językiem zrozumiałym dla wielu, w tym dla młodych ludzi. Dzięki temu, że zmieniliśmy repertuar, bardzo odmłodziliśmy widownię.

Proszę uchylić rąbka tajemnicy związanej z nowym repertuarem.
Pracujemy nad nowym spektaklem „Evita”, premiera odbędzie się już 26 września 2015 r. Jest to wielkie wydarzenie, ponieważ pierwszy raz w Poznaniu pokażemy musical Andrew Lloyda Webera, autora takich hitów, również kasowych, jak „Koty”, „Upiór w operze” czy „Jesus Christ Superstar”. „Evita” będzie też po raz pierwszy w Polsce pokazana w nowej wersji muzycznej, która powstała w 2009 r., w następstwie sukcesu filmowego tego musicalu z udziałem Madonny i z piosenką, która została specjalnie dla niej napisana, a której we wcześniejszej wersji nie było: „You must love me”. Zaprosiłem do współpracy realizatorów: reżysera, scenografa, choreografa, kostiumologa, którzy realizowali „Jekylla&Hyde’a” i sprawdzili się znakomicie. Mam nadzieję, że ten sukces powtórzymy. Jest to o tyle ważne, że ta premiera rozpocznie obchody 60-lecia naszego teatru. Oprócz tego tworzymy kultowy tytuł i będziemy produkować od początku musical „Seksmisja”, na podstawie scenariusza Juliusza Machulskiego.

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

Czy według Pana istnieje przepis na dobry spektakl?
To jest trudne pytanie. Przepis na dobry spektakl jest taki, by widz wychodząc z teatru był szczęśliwy, zadowolony, by przeżył emocje. Środki, których się do tego użyje, są bardzo różne. To jest jak z gotowaniem dobrej potrawy, kiedy należy wziąć odpowiednie składniki: dobry tytuł, świetnych realizatorów i wykonawców, a najlepiej – doskonałych wykonawców (uśmiech). Kiedy to wszystko się poskłada, wówczas efekt będzie dla widza zadowalający. I dodam, że czasami nie jest dla nas istotne, że recenzentowi nie spodobała się sztuka, jeśli ludzie wychodząc śmieją się, płaczą, nucą piosenkę, którą przed chwilą słyszeli – to jest dowód na to, że nasze zadanie zostało dobrze wykonane.

To jest Państwa misją?
Tak. My mamy specyficzną misję, bo jesteśmy teatrem rozrywki i chcemy żeby ludzie wychodzili stąd lepsi, szczęśliwi, uśmiechnięci. Nie wstydzimy się tego, że chcemy bawić ludzi w mądry, dobry sposób.