Strona główna KULTURA, SZTUKA I ROZRYWKA Człowiek renesansu – Przemysław Kieliszewski

Człowiek renesansu – Przemysław Kieliszewski

Człowiek wielu zawodów: prawnik, muzyk, kulturoznawca i menedżer. Można powiedzieć – człowiek renesansu. Od 2013 r. dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu, który z wielkim oddaniem zabiega o jego nową siedzibę. Z powodzeniem przyciąga do teatru nowych i młodszych widzów, a za swoje największe sukcesy uznaje m.in. organizację koncertu mistrza Placido Domingo, a także światowej sławy musicali: ,,Jekyll&Hyde” i ,,Hello, Dolly!” Jego przepis na dobry spektakl jest zarazem łatwy i trudny: to wywołanie emocji u widzów. Uważa, że człowiek jest zdrowy, kiedy jest szczęśliwy, a tę radość może dać teatr.

4722
PODZIEL SIĘ

To dowód na to, że dziś widzowie nie chcą być pasywni, chcą identyfikować się z ulubionym teatrem?
Tak. Myślę, że możemy tutaj mówić o zjawisku współtworzenia instytucji z widzami. Czasami to tzw. psychofani, którzy uwielbiają swoich artystów, którzy przychodzą po kilka razy na spektakl. My chcemy razem z nimi ten teatr tworzyć, wciągać ich, dawać im satysfakcję z tego, że mogą być aktywnymi uczestnikami naszych przedsięwzięć.

Czy moment, w którym kultura staje się tylko rozrywką, jest Pana zdaniem sukcesem czy porażką?
Myślę, że to nie sprowadza się do tych kategorii. Kultura była i jest rozrywką. Oczywiście, w kulturze są zjawiska, które nie chcą być rozrywką, tylko świadomie chcą poruszać ludzkie emocje, zmuszać do myślenia w inny sposób. I na to wszystko jest miejsce w kulturze. Skoro my jesteśmy teatrem muzycznym, to dajemy ludziom rozrywkę, ale niech ona będzie mądra, na najwyższym poziomie. To będzie nasz sukces.

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

Teatr stanowi antidotum na stres, nieprawdaż?
Nie tylko na stres, ale również na frustrację czy nawet depresję. Teatr jest miejscem społecznym, spotkań ludzi. Często obserwujemy bardzo szeroko rozwinięte zjawisko izolacji, depresji ludzkiej. Myślę, że taka możliwość wspólnego wyjścia do teatru albo spotkania się z innymi ludźmi w teatrze, przeżycia czegoś wyjątkowego, ma też walory lecznicze.

Czyli kultura i medycyna łączą się?
Filozoficzne koncepcje człowieka w starożytności mówiły, że człowiek jest zdrowy wtedy, kiedy jest szczęśliwy. Że jest on człowiekiem na kilku poziomach: fizycznym, duchowym, umysłowym. Jeżeli jest w tym wszystkim zachowana równowaga, można mówić o zdrowiu ludzkim.

Powiedział Pan, że teatr wiąże się ze spotkaniem z innymi ludźmi, a także z emocjami temu towarzyszącymi.
Ludzie w teatrze spotykają się, przeżywają dobre emocje, idą po spektaklu na kawę, powstaje jakaś relacja między nimi. Teatr Muzyczny jest jak witamina! Po prostu daje energię: widzę to w ludziach, którzy mają 70-80 lat i z teatru wychodzą uśmiechnięci, „dziarscy”, chcą żyć, spotykać się, mają w sobie zdrowie. Nawet jak coś ich boli, to duch ciągnie ich do przodu. Uważam, że lekarze powinni zapisywać czasem wyjście do teatru jako suplement diety (uśmiech).