Strona główna KULTURA, SZTUKA I ROZRYWKA Człowiek renesansu – Przemysław Kieliszewski

Człowiek renesansu – Przemysław Kieliszewski

Człowiek wielu zawodów: prawnik, muzyk, kulturoznawca i menedżer. Można powiedzieć – człowiek renesansu. Od 2013 r. dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu, który z wielkim oddaniem zabiega o jego nową siedzibę. Z powodzeniem przyciąga do teatru nowych i młodszych widzów, a za swoje największe sukcesy uznaje m.in. organizację koncertu mistrza Placido Domingo, a także światowej sławy musicali: ,,Jekyll&Hyde” i ,,Hello, Dolly!” Jego przepis na dobry spektakl jest zarazem łatwy i trudny: to wywołanie emocji u widzów. Uważa, że człowiek jest zdrowy, kiedy jest szczęśliwy, a tę radość może dać teatr.

4722
PODZIEL SIĘ

Jak Pan łączy pracę w teatrze z innymi obowiązkami?
Muszę powiedzieć, że teatr na tyle mnie pochłonął przez 2 lata, że właściwie musiałem zupełnie wyłączyć się z innych działań. Prowadziłem jedynie minimalną ilość zajęć z moimi ukochanymi studentami w Instytucie Kulturoznawstwa; uwielbiam tę pracę i nie mogę sobie wyobrazić, że zrezygnowałbym z warsztatów czy zajęć, które prowadzę. Teraz na przykład tworzymy na uczelni grupę badawczą, która ma się przyczynić do rozwoju Teatru Muzycznego – ma badać zjawisko teatru muzycznego i musicalu w Polsce.

… i nadal jest Pan aktywistą.
Mam naturę społecznika, więc jestem zaangażowany w Fundację Kultury Polskiej, w Fundację Zakłady Kórnickie, Stowarzyszenie Bona Fide. Nie mogę się temu oprzeć. To są według mnie szczytne działania, to jest aktywność, którą bardzo lubię. Działalność czy to charytatywna, czy społeczna bardzo mnie wciąga, angażuje. Aczkolwiek teatr pochłania mi przynajmniej 10-12 godzin dziennie, więc niewiele czasu pozostaje, a mam też rodzinę, o którą staram się możliwie dobrze dbać.

Jak więc udaje się Panu to wszystko pogodzić?
Robię to tak, jak wiele innych osób (uśmiech). Staram się mieć pozytywne podejście do ludzi i do życia, nie przejmować się wszystkim nadmiernie. Mając tyle rzeczy na głowie, staram się robić je po kolei, zrobić ich jak najwięcej każdego dnia, według planu – wtedy to się udaje.

A co robi Pan w czasie wolnym?
Bardzo lubię chodzić po górach, jeździć na rowerze. Z jedną córką więcej jeżdżę na rowerze, z drugą córką chodzę na basen. Lubię usiąść z książką, puścić sobie muzykę i poczytać. Ostatnio mi się to udało i przeczytałem książkę Antoniego Libery pt. „Niech się Panu darzy” – wszystkim polecam, bo jest świetna (uśmiech).

Dziękuję za wywiad.
Ja również dziękuję.