Strona główna WIZERUNEK Jak daleko się… opakować?

Jak daleko się… opakować?

1138
PODZIEL SIĘ

Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 1, s./p. 001-148

Gabinet medyczny powinien mieć swoją nazwę, swój kolor, swój znak. W przypadku najmniejszych gabinetów medycznych zlokalizowanych np. w mieszkaniach, pokojach domów jednorodzinnych, w kamienicach na piętrze, nazwą bywa zazwyczaj tytuł medyczny oraz imię i nazwisko lekarza. Drugim i ostatnim elementem identyfikacyjnym są dane kontaktowe – adres i numer telefonu. Zupełnie inaczej jest w przypadku obsługującej pacjentów kliniki, która zwykle ma rozbudowaną identyfikację wizualną – począwszy od logo, skomponowanej kolorystyki, rodzajów czcionek i ich wielkości, a na wizytówkach, ubraniach medycznych i identyfikatorach skończywszy. Zadanie właściwego opakowania swojej placówki medycznej nie jest proste. Lekarz nie świadczy usług jak szewc czy piekarz. Zasady etycznego opakowania regulują przepisy prawa i wytyczne izb lekarskich. Niestety, w kraju brakuje standardów w tej kwestii, stąd często podróżując po Polsce możemy natknąć się na wielkie billboardy z promocjami na określone świadczenia medyczne. W wielu województwach takie praktyki są niedopuszczalne, w innych… „niezauważalne”.

Co zrobić, aby nasza placówka medyczna była rozpoznawalna?

Zasada numer 1:
Opakuj się tak, abyś nie kojarzył się z nikim/niczym innym. Tylko Ty i Twoja marka. Jesteście jednym tworem. Nie powinniście się nikomu pomylić z niczym innym. Dlatego nie kupuj znaków gotowych. Nie kupuj zdjęć, które może kupić każdy. Zadbaj o swoją identyfikację, z którą będziesz się utożsamiał. Masz ochotę na logo nawiązujące do twojego hobby, twojego ulubionego koloru? Znajdź kogoś, kto Cię zrozumie i takie unikatowe logo zaprojektuje. Czy gdy powiem czerwony samochód z symbolem konia, to pomyślisz o innej marce niż Ferrari? Czy każdy kardiolog powinien mieć logo z symbolem serca bądź elementem obrazującym wykres EKG? Odpowiedź jest prosta: nie. Proszę spróbować znaleźć bank, który w logo ma monety…

Zasada numer 2:
Nigdy nie jest za dużo twojej marki. Dawkuj jednakże nazwę i logo, wzorując się na najlepszych graczach rynkowych. Gdy pojawia się pomysł na otworzenie własnego gabinetu (bo koledzy już mają, to może czas i na mnie?), zaczynamy zazwyczaj od poszukiwania miejsca, myślimy o wyposażeniu, potem o pacjentach-klientach, którzy nas już znają. Często zapominamy o budowaniu własnej marki. Jeśli otworzymy gabinet w starej kamienicy, bez szyldu, z brzydkim zapachem na klatce schodowej – czy nie zostaniemy w swoim mieście „zaszufladkowani” przez pacjentów? Zdecydowanie lepiej podejść profesjonalnie do kształtowania własnego wizerunku i stale o niego dbać.