Strona główna KULTURA, SZTUKA I ROZRYWKA Emocje wcielone w ciało i duszę. Janusz Kruciński – energetyczna osobowość

Emocje wcielone w ciało i duszę. Janusz Kruciński – energetyczna osobowość

Janusz Kruciński – aktor, wokalista. Znany z musicali takich jak: „Jekyll & Hyde”, „Evita”, „Les Misérables” . Karierę aktorską rozpoczął w rabczańskim Kabarecie Artura I., w 1994 r. Wędrując przez sceny Chorzowa, Gdyni, Szczecina, Warszawy dotarł do teatru Muzycznego Roma i Teatru Muzycznego w Poznaniu. Wokalista zespołu Ordalia. Powietrze wokół niego drży od nadmiaru emocji, a on sam przyznaje, że jego stan emocjonalny to ciągła huśtawka.

1254
PODZIEL SIĘ

janusz-krucinski3

Nie można być dobrym i opanowanym aktorem?
Trzeba być opanowanym, ale… Prawda, którą aktor osiąga, aby skutecznie poruszać widza leży gdzieś na granicy zatracenia. Na przemian tracimy panowanie, sięgając po chleb do pieca, w którym wciąż płonie ogień i odzyskujemy je, by zdążyć wyjąć chleb i ręce zanim wszystko spłonie. Kontrolowany obłęd. Myślę, że dobry aktor to opanowany wieczny ryzykant.

Podobno w Polsce uczy się pozbywania emocji po zakończonej pracy, po zejściu ze sceny.
Słyszałem o tym w rozmowach z koleżankami i kolegami. Aktor musi nauczyć się tego, że będąc na scenie ma się uruchomić, popłakać, za przeproszeniem – używa się takiego zwrotu – „wyrzygać się emocjonalnie”. Ale po spektaklu musi tę rzeczywistość zrzucić z siebie i wrócić do normalnego życia. Ja tego nie rozdzielam, dla mnie to jest jedność i nie wyobrażam sobie, żeby było inaczej. Osobiście czułbym, że w pewnym stopniu oszukuję siebie i innych.

Pana praca to sposób na to, by wyrzucić z siebie część kłębiących się emocji?
Zgadza się. Gdybym nie mógł się ich pozbyć, pewnie bym zwariował (śmiech). Dzięki tej pracy mogę wszystko uzewnętrznić i przekuć w coś pożytecznego dla ludzi. Do teatru przychodzi się po emocje, dlatego muszą one być duże; największe. Tak sądzę.

Mam wrażenie, że powietrze wokół Pana drży, promienieje Pan swoją energią.
To chyba dobrze? (śmiech). Biorąc pod uwagę fakt jak bardzo, jako społeczeństwo, jesteśmy wyzuci z emocji…

„Chroń mnie Panie od obojętnych”…
Zgadza się. Kiedyś Zygmunt Kałużyński w jednym z felietonów przepięknie określił to, skąd bierze się uwielbienie amerykańskiego kina. Jego emocjonalność ma stanowić protezę emocji w społeczeństwie, które jest ich pozbawione. To słowa, które każdy aktor powinien mieć wyryte w domu na ścianie, bo mądrość w nich wielka!