Strona główna FELIETON Piotr Baron. Felieton: Zatroszcz się najpierw o siebie

    Piotr Baron. Felieton: Zatroszcz się najpierw o siebie

    Polska znajduje się na jednym z pierwszych w Europie miejsc pod względem częstotliwości występowania próchnicy wśród dzieci. Aby to zmienić, uruchomiono największy w Polsce program profilaktyki stomatologicznej dla przedszkolaków.

    877
    PODZIEL SIĘ

    Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 3, s./p. 297-444

    „Podróże kształcą” – wielokrotnie słyszałem to od moich rodziców, którzy pomimo wielu trudności zabierali mnie w ciekawe miejsca.

    Ostatnio wiele podróżowałem. Tak się zdarzyło, że były to podróże samolotem. W zasadzie zawsze, kiedy wsiadam do samolotu, znajduję swoje miejsce, chowam torbę, zapinam pas i mając wcześniej przygotowaną lekturę – oddaję się mojemu ulubionemu zajęciu, na które często brakuje mi czasu, czyli czytaniu.

    W trakcie jednej z ostatnich podróży zdarzyło mi się posłuchać tego, co stewardessa miała do powiedzenia na temat bezpieczeństwa. I… zwróciłem uwagę na zalecenie, by w przypadku spadku ciśnienia w kabinie samolotu założyć maskę najpierw sobie, a potem dopiero siedzącemu obok dziecku lub innej osobie potrzebującej pomocy. Na prezentacji wyświetlanej na ekranach małych telewizorków, zobaczyłem tę sytuację i najpierw się oburzyłem! Jak to? To mam zostawić swoją żonę i jej nie pomóc? Albo kiedy spadnie ciśnienie, to zostawić dziecko i założyć maskę tlenową w pierwszej kolejności sobie? A dziecko?

    Podjąłem dyskusję sam ze sobą, przenosząc ją potem na grunt rodzinny. Doszedłem do wniosku, że jeśli wpierw zatroszczę się o siebie, to będę miał możliwość niesienia pomocy być może większej liczbie osób.

    Poza tym, jak często słyszymy przyzwolenie, wręcz zachętę do tego, by zatroszczyć się o siebie? Jeden z amerykańskich psychologów pracujących w Cleveland Clinic, dr Michael McKee, wypowiadając się w radiu na temat stresu, powiedział: Nie stosuj wobec siebie innej miary. Musisz traktować siebie tak samo dobrze jak wszystkich innych.

    Jak trafne było to sformułowanie, przekonałem się w czasie innej podróży, będąc na szkoleniu, podczas którego lekarze dzielili się m.in. swoimi spostrzeżeniami na temat czasu pracy i różnych tzw. nieprzewidzianych wizyt. Otóż jeden z lekarzy od kilku tygodni planował wyjście do teatru. Cieszył się bardzo na ten wieczór – pierwszy od wielu tygodni. Miał go spędzić z żoną, w teatrze, potem w restauracji. Zakupił bilety, zatroszczył się o opiekunkę do dzieci, zarezerwował miejsce w lokalu. Dwie godziny przed wyjściem do domu jego bliski przyjaciel zadzwonił do niego z pytaniem, a w zasadzie z błagalną prośbą, by zechciał go przyjąć w gabinecie i w końcu dokończyć rozpoczęte przed kilkoma tygodniami leczenie. Żaden inny dzień nie wchodził w rachubę. – Jasne, przychodź – odpowiedział ów lekarz i odwołał wszystko. Potem zajął się przyjacielem, dokończył leczenie. Przyjaciel wyraził swoją wdzięczność, podziękował lekarzowi, zwłaszcza, że dzięki temu, że go przyjął właśnie w tym dniu, on może ze swoją żoną wybrać się na długo planowaną kolację.

    Jak często tak robimy?

    Badania naukowe wskazują, że częściej postępują tak kobiety. Kiedy mężczyzna odczuwa ból w klatce piersiowej, dzwoni natychmiast na pogotowie. Natomiast kiedy kobieta odczuwa pieczenie w klatce piersiowej (i jest do tego lekarzem), dochodzi do wniosku, że może to być coś poważnego. Dlatego szybko robi klopsy, przygotowuje lasagne oraz porcje bigosu, by rodzina miała co jeść w tym czasie, kiedy ona będzie na badaniach. Szybko porządkuje lodówkę i nastawia pralkę z brudnymi rzeczami. Potem jedzie samochodem do szpitala, po drodze jeszcze odwozi syna na angielski i córkę na balet. Zanim dojeżdża do przychodni, prawie ociera się o śmierć.

    Jak to zmienić? Jak założyć maskę tlenową w pierwszej kolejności sobie?

    Daj sobie zgodę na troskę o siebie. Zadbaj o siebie – taką sama miarą, jaką stosujesz wobec innych. Jeśli będziesz coraz bardziej dla innych – będziesz coraz mniej dla siebie.

    Trzymaj „pilota” do własnych emocji przy sobie. Nie oddawaj innym władzy nad sobą i nie pozwól sobą sterować. Kiedy mówisz „ten człowiek doprowadza mnie do szału” lub „dostanę zawału przez moje asystentki”, oddajesz innym kontrolę nad swoimi emocjami. Nie masz wpływu na to, co robią inni, lecz jedynie Ty wpływasz na swoje reakcje.

    Poświęć sobie kilka minut i zatrzymaj się. Posłuchaj śpiewu ptaków, pooddychaj. Oddech – niesamowite doświadczenie. Poczuj, jak powietrze wchodzi w głąb Twojego ciała i jak wychodzi z niego. Zajmie Ci to najwyżej kilka minut dziennie. Będzie to jednak czas dla Ciebie. To będzie reset dla Ciebie. Usłyszysz lub zobaczysz swoje myśli. Dzięki temu podejmiesz lepsze decyzje. A świat…? Świat będzie istniał dalej, a Ty będziesz czuć się lepiej w tym świecie, w którym żyjesz.

    Zrób sobie „dobrze”, tak dla siebie. Uśmiechasz się? Prawidłowo. Uśmiechaj się częściej. I rób sobie „dobrze”. Idź do fryzjera, do kosmetyczki, do muzeum czy do teatru. Idź do filharmonii lub do klubu jazzowego. Pograj z kolegami w tenisa lub w piłkę. Jeźdź na rowerze. Wyjedź za miasto i posłuchaj przyrody: szumu wiatru, śpiewu ptaków. Poczuj, jak pachnie łąka i las.

    Bądź wdzięcznym – sobie za to, że masz pracę, masz samochód, masz dom, przyjaciół, rodzinę. Bądź wdzięczny swoim pacjentom, którzy wybrali właśnie Ciebie i obdarzyli Cię zaufaniem. Niektórzy z nich czekali kilka tygodni, by dostać się do Twojego gabinetu lub by zebrać konieczne środki na zabieg, który tylko Ty możesz im wykonać.

    Arystoteles powiedział kiedyś, że „jesteśmy tym, co w swoim życiu powtarzamy”. Naucz się więc kochać siebie tak samo mocno, jak kochasz pozostałych. Może wtedy zrozumiesz też i słowa Jezusa: „miłuj bliźniego swego jak siebie samego”. Jak więc miłować bliźniego, kiedy nie kochasz siebie albo kochasz siebie za mało?
    Załóż więc maskę najpierw sobie. Wtedy wszystkim wokół Ciebie będzie się łatwiej oddychało.

    Dr hab. Piotr Baron, prof. nadzw. PWSZ