Kucharz pełną piersią – o Tatrach, rosole, baraninie i cudownym kremie z...

Kucharz pełną piersią – o Tatrach, rosole, baraninie i cudownym kremie z buraczków oraz dziczyźnie opowiada Piotr Sabala

Piotr Sabala – znany i ceniony szef kuchni restauracji Mare Monti w Hotelu Grand Nosalowy Dwór w Zakopanem. Jego talent został doceniony podczas wielu kulinarnych konkursów. Zarządza zespołem, gotuje i z pasją karmi najbardziej wymagających gości. Zdradza przepis na tradycyjny rosół, opowiada o emocjach w kuchni, ciężkiej pracy i swojej pasji.

790
PODZIEL SIĘ

Wywiad ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 14, s./p. 1925-2072

Magdalena Szumska: Proszę opowiedzieć o Panu nazwisku, bo to ciekawa historia
Piotr Sabala: Mój dziadek, idąc do urzędu zgłosić narodzenie potomka, miał niewyraźną mowę, nie było to spowodowane wadą wrodzoną, ale tym szczęściem, które go spotkało i powiedział Sabala zamiast Sabała. Mój tata w wieku 18 lat, kiedy otrzymywał dowód, dowiedział się, że nie jest Sabała, tylko Sabala. Paradoksalnie jestem z rodziny Sabałów, a niestety nazywam się Sabala. Nie przeszkadza mi, kiedy ktoś przekręci nazwisko – i tak, i tak jest dobrze (uśmiech).

Magdalena Szumska: Takie nazwisko w resorcie tutaj, w Zakopanem, to dystynkcja i wielkie zobowiązanie.
To na pewno wyzwanie, ta praca zobowiązuje do kontaktów, goście oczekują kontaktu z szefem, bliższego zapoznania, niektórzy oczekują również szczególnej troski. To jest praca, która sprawia mi dużo satysfakcji, przyjemności z tego, że da się spiąć poszczególne elementy w jedną całość, że to wszystko funkcjonuje i widzimy postępy w tym, co robimy. I to jest najfajniejsze, że nie jesteśmy w jednym punkcie, tylko cały czas zmierzamy naprzód, stopniowo przesuwając się w kierunku podnoszenia jakości, rozwijania osobowości naszych pracowników. Cała zasługa nie jest tylko po mojej stronie, ale po stronie ludzi, którzy z nami pracują, od pomocy kuchennej przez cukierników, kucharzy po szefów zmianowych.

Marcin Szumski: Mamy przed sobą kartę restauracji Mare Monti, co powinniśmy wybrać?
To jest zawsze problem, co zaproponować (śmiech). Powiem tak, ja gdybym miał dla siebie wybierać, to najszybsze danie, które jest! Ale jeśli ktoś ma chwilkę, żeby poczekać, odprężyć się, odpocząć, to wiadomo, zaczynamy od przystaweczki. Jeśli mógłbym polecić ciepłą przystawkę, to mamy świetne pierożki, które są faszerowane stuprocentowym mięsem cielęcym, duszonym razem z masłem i cebulką do miękkości. W momencie, gdy jest miękkie, drobniutko siekamy nożem i zamykamy w cieście, podajemy z musem borowikowym i kwaśną śmietaną.

Magdalena Szumska: Zje Pan z nami?
Bardzo chętnie (śmiech).