Strona główna WYWIAD Kucharz pełną piersią – o Tatrach, rosole, baraninie i cudownym kremie z...

Kucharz pełną piersią – o Tatrach, rosole, baraninie i cudownym kremie z buraczków oraz dziczyźnie opowiada Piotr Sabala

Piotr Sabala – znany i ceniony szef kuchni restauracji Mare Monti w Hotelu Grand Nosalowy Dwór w Zakopanem. Jego talent został doceniony podczas wielu kulinarnych konkursów. Zarządza zespołem, gotuje i z pasją karmi najbardziej wymagających gości. Zdradza przepis na tradycyjny rosół, opowiada o emocjach w kuchni, ciężkiej pracy i swojej pasji.

2279
PODZIEL SIĘ

Marcin Szumski: W zeszłym roku we Francji jedliśmy konfitury z zielonych pomidorów.
Właśnie, to są ciekawe smaki. Jeśli chodzi o cukiernie, nie wiem czy Państwo bywacie w Krakowie, ale na Królowej Jadwigi mój serdeczny przyjaciel prowadzi cukiernię, nazywa się Józef Wilk. Ma tam ciasto na biszkopcie, z masą śmietanową, warstwą marakui, a na górze dawana jest pewna ilość marakui z musem z brzoskwini i żurawiną. To jest tak pyszne ciasto, że proszę uwierzyć, kiedy wezmę nieduży kawałeczek do domu, to czasami mówię do żony: „kochanie, wiesz co, miał taki mały kawałek, więc zjadłem to na raz”, oczywiście żona patrzy na karton i mówi: „na pewno kawałeczek” (śmiech). To jest deser, który uwielbiam i oczywiście rzecz już nieosiągalną dla mnie, przypuszczam, że już nigdy tego nie zjem, to tort mojej babci, orzechowy z masą cytrynowo-czekoladową, naponczowany do takiego stopnia, że dzieci raczej nie mogły jeść (śmiech). W tym torcie zawsze gdzieś był schowany orzech na pamiątkę, zawsze miałem zaznaczone gdzie, bo ponoć znalezienie orzecha przynosi szczęście. Babcia wcześniej nie zaznaczała, ale kiedy zacząłem sprawdzać, wolała mi zaznaczyć sama…

Magdalena Szumska: Ma Pan motto, które Panu towarzyszy i pozwala osiągać kolejne sukcesy?
Nie mam. Może to dziwne. Ja kocham to, co robię. Gdybym pewnego razu obudził się rano i powiedział: „nie, już nie wstanę, nie idę”, to przestałbym to robić. Wstaję rano i może czasami jestem zmęczony, bo nieraz człowiek kończył pracę o 4 rano, a o 7 trzeba wstać, bo jest obowiązek, ale nie mam żadnej innej branży. To jest jak powołanie, trzeba iść, trzeba zobaczyć, pracujemy z różnymi ludźmi, jednym ufamy, drugim nie ufamy, kolejnych sprawdzamy, ale wszyscy musimy wstać, pójść, musimy być pewni, że wszystko jest dobrze, aby w miarę możliwości było to na dobrym poziomie. Wiadomo, że do momentu, kiedy nie zbuduje się idealnego teamu…

Marcin Szumski: …pracy jest więcej.
Tak. Dla ludzi, którzy ze mną pracują, których cenię, osobiście za własne pieniądze kupiłem kitle z tym napisem.

Magdalena Szumska: Dream Team Sabala?
Tak, to jest podziękowanie za to, co robią. Widzę po ludziach, że podchodzą z szacunkiem do tego, że są w tym teamie, nawet jeśli odstają – nie ma wszystkich ludzi idealnych – razem możemy zbudować coś fajnego, ale pod warunkiem, że nam wszystkim jednakowo będzie się chciało.

Magdalena Szumska, Marcin Szumski: Bardzo dziękujemy za wywiad.
Ja również dziękuję.