Strona główna WYWIAD Kucharz pełną piersią – o Tatrach, rosole, baraninie i cudownym kremie z...

Kucharz pełną piersią – o Tatrach, rosole, baraninie i cudownym kremie z buraczków oraz dziczyźnie opowiada Piotr Sabala

Piotr Sabala – znany i ceniony szef kuchni restauracji Mare Monti w Hotelu Grand Nosalowy Dwór w Zakopanem. Jego talent został doceniony podczas wielu kulinarnych konkursów. Zarządza zespołem, gotuje i z pasją karmi najbardziej wymagających gości. Zdradza przepis na tradycyjny rosół, opowiada o emocjach w kuchni, ciężkiej pracy i swojej pasji.

2279
PODZIEL SIĘ

Marcin Szumski: Pana dzieci też idą w tym kierunku?
Tak, ale to jest na takiej zasadzie, że idziemy do restauracji i ja zwieszam głowę, bo syn wyraża swoje zdanie: „tato, przecież tego nie da się zjeść, przecież to jest wstrętne, przecież…”. I zaczyna się krytyka. Ciężko mi nauczyć syna: „powiedz mi to później, nie mów tutaj, to jest restauracja”. Jak coś mu nie smakuje, to powie.

Magdalena Szumska: Dzieci są bezpośrednie.
Nie zafałszują, powiedzą wszystko. Pod tym względem są genialne, nie znają fałszu, obłudy. Tak naprawdę cieszyłbym się, gdybym mógł gotować dla dzieci, żeby one mnie oceniły.

Magdalena Szumska: To proszę to zrobić.
Może tak zrobimy.

Magdalena Szumska: Mnie denerwują nuggetsy, kuleczki, frytki. Czy powie Pan, że rynek tego chce?
Mnie też to denerwuje, ale rynek tego chce.

Marcin Szumski: My dla naszych dzieci nie korzystamy z menu dla dzieci, wolimy skorzystać z menu dla dorosłego i poprosić o podzielenie dania na pół, bo jedzenie jest dużo lepszej jakości.
Bardzo często nie naciskamy na to, aby dzieci jadły surówki, a powinniśmy zacząć od surówek, mięso powinno być dopiero, kiedy są już dodatki. Moja żona pracuje w przedszkolu i wiem, jak to wszystko wygląda. Jedzenie jest niedoprawiane, jest zdrowe, ale nie posiada walorów smakowych, ze względu na budżet, jaki jest do wykorzystania i tutaj jest problem. Sądzę, że przedszkola czy szkoły edukowałyby świadomość kulinarną, świadomość jedzenia, jeśli w rodzinach nie jada się pewnych rzeczy, jednak z uwagi na zbyt wysoki  koszt, zbyt małe pieniądze, jakie dostają, nie są w stanie temu podołać. Chciałbym gotować dla dzieci, tak uczciwie, smacznie, tak żeby to, co dostaną, było dla nich w pełni bezpieczne i zdrowe. Bardziej byłbym szczęśliwy, gdybym widział, że dziecko nabiera sobie śledzika, a nie frytki. Cieszyłbym się, kiedy widziałbym dzieci sięgające po białe serki ze szczypiorkiem i rzodkiewką. Dzieci lubią dania smażone, na których jest chrupiąca skórka albo panierka, choć nie jest to dla nich zdrowe; nie chcą jeść mięsa gotowanego. Jest kult kurczaka, który jest pasiony sterydami. Pomijamy masę innych fajnych rzeczy, wołowina nie cieszy się u nas powodzeniem, ludzie nie potrafią jej przygotować, bardzo mało jada się ryb, a jeśli już, to pangę. To dziś duży problem.