Strona główna PASJE MEDYCYNY Lekarz i ratownik

Lekarz i ratownik

Góry to jego pasja: Bartosz Puchalski, doktor nauk medycznych, specjalista kardiolog, ratownik górski. Ukończył studia medyczne na I Wydziale Lekarskim Akademii Medycznej w Warszawie. Zajmuje się nieinwazyjną diagnostyką kardiologiczną oraz kardiologią sportową. Mimo pracy w Warszawie, jego serce pozostało na południu Polski, dlatego pasje do gór i medycyny łączy jako ratownik górski w Grupie Bieszczadzkiej GOPR. Jak sam twierdzi GOPR to miejsce, w którym liczy się ratowanie ludzkiego życia, a uścisk dłoni kierownika akcji i podziękowanie uratowanej osoby to nagroda za włożony wysiłek.

3418
PODZIEL SIĘ

Czy coś się zmieniło po tej akcji, miał Pan jakieś przemyślenia?
Na pewno miałem jakieś przemyślenia, ale nie powiedziałbym, że coś się we mnie zmieniło. Nie przeżywałem tego osobiście. Taka praca. Będąc ratownikiem trzeba być przygotowanym, że ktoś może umrzeć, tak samo będąc lekarzem – to jest wliczone w ten zawód. Nie mógłbym wykonywać zawodu, gdybym nie był przygotowany na ewentualną śmierć pacjenta, tak samo nie mógłbym być ratownikiem. Zaskoczyła mnie jedynie postawa opiekuna licealistów i jego sposób wytłumaczenia zaistniałej sytuacji. Sprawa trafiła do prokuratury, ale nie wiem, jak się skończyła.

Poza ratownictwem górskim zajmuje się Pan jeszcze pokonywaniem maratonów.
Zawsze byłem aktywny. Sport był bliski mojemu sercu tak jak góry. Zawsze kochałem aktywność fizyczną, a bieganie jest w mieście jej najprostszą formą, bo nie trzeba mieć żadnego sprzętu. Wystarczy wyjść z domu. Staram się biegać mniej więcej sześć razy w tygodniu. Jeden dzień przeznaczam na regenerację.

W pewnym momencie uprawiania sportu rodzi się duch rywalizacji. Ma Pan jakieś osiągnięcia?
Przebiegłem cztery maratony, kilkanaście półmaratonów. Teraz szykuję się do kolejnego maratonu, który odbędzie się w kwietniu.

Czy uczestniczy Pan wyłącznie w biegach organizowanych w Warszawie?
Uczestniczę w różnych maratonach, także tych organizowanych za granicą. Postanowiłem sobie, że przy okazji biegania maratonów zobaczę kawałek świata. I tak pojechałem do Monachium, później do Zurychu… Wolę brać udział w zagranicznych maratonach ze względów krajoznawczych.

Maratony zagraniczne są lepiej zorganizowane niż u nas?
Dokładnie. Począwszy od rozpoczęcia, startu, po dotarcie do mety – wszystko jest inne. Polska jednak jeszcze troszeczkę kuleje. Postanowiłem przebiec maraton w Warszawie, żeby mieć porównanie z zagranicznymi.

Bierze Pan udział w półmaratonach organizowanych w Polsce?
Generalnie półmaratony biegam w Polsce, chociaż ostatnio byłem we Frankfurcie nad Menem w Niemczech. Wziąłem udział w tym biegu ze względu na mieszkającego tam kolegę ze studiów, z którym chciałem się spotkać.