Strona główna PRAWO Kiedy lekarz ocenia innego lekarza – o niezrozumieniu przepisów Kodeksu Etyki Lekarskiej

Kiedy lekarz ocenia innego lekarza – o niezrozumieniu przepisów Kodeksu Etyki Lekarskiej

3644
PODZIEL SIĘ

Przypadek pierwszy (wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z dnia 18 października 2011 r.)
Lekarz Bożena S. pracowała przez szereg lat w szpitalu jako specjalista ds. chorób płuc. Ordynatorem oddziału, na którym pracowała, został lekarz X. Lekarka była krytyczna wobec diagnoz i decyzji podejmowanych przez szefa. Zwróciła się z pismem do regionalnego konsultanta ds. chorób płuc. Napisała w nim, że ordynatorowi brakuje doświadczenia, a nadto, że postępuje on w sposób sprzeczny z etyką zawodową, kwestionując jej diagnozy oraz oczerniając ją tak wśród personelu, jak i pacjentów.
Konflikt narastał. Szpital zwolnił Bożenę S., motywując to ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych. Lekarka wystąpiła do sądu pracy z powództwem o zapłatę odszkodowania za bezprawne zwolnienie z pracy. Sprawę wygrała.

Spór przeniósł się na płaszczyznę sądu dyscyplinarnego (Okręgowy Sąd Lekarski w Katowicach). Została obwiniona o dopuszczenie się przewinienia dyscyplinarnego polegającego m.in. na otwartym krytykowaniu decyzji diagnostycznych i terapeutycznych przełożonego, w obecności innych kolegów i pracowników medycznych i niemedycznych (art. 52 ust. 1, 2 i 3 oraz art. 1 ust. 3 Kodeksu Etyki Lekarskiej). Sąd uznał ją winną zarzucanego jej przewinienia i orzekł karę nagany. Naczelny Sąd Lekarski utrzymał orzeczenie w mocy.

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

Bożena S. nie zgodziła się z orzeczeniami. Zdecydowała się na wniesienie skargi przeciwko Polsce do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPC). Zarzuciła, że w istocie została ukarana za wyrażanie swojej opinii na temat klinicznej oceny przypadków, które były najwyższej wagi dla pacjentów.

Zdaniem Trybunału sąd dyscyplinarny w ogóle nie zajął się kwestią, czy działania lekarki zostały powzięte w dobrej wierze i czy były czymś uzasadnione. Uwagę swą skupiły wyłącznie na fakcie, że literalnie odczytane przepisy KEL zakazują krytyki kolegów lekarzy. Takie podejście zdaniem Trybunału, zakazujące jakiejkolwiek krytyki w wypowiedzi w zawodzie lekarza, jest niezgodne z prawem do wolności wypowiedzi. Trybunał uznał, że postępowaniu lekarki przyświecało nie zdyskredytowanie szefa, lecz troska o pacjentów (a zatem jej działania były uzasadnione z punktu widzenia interesu publicznego).

Trybunał przyznał rację skarżącej, uznając, że Polska dopuściła się naruszenia art. 10 „Europejskiej Konwencji Praw Człowieka” i zasądził na jej rzecz 3000 euro (Bożena S. wnosiła o 50 000 euro).