Strona główna PRAWO Kiedy lekarz ocenia innego lekarza – o niezrozumieniu przepisów Kodeksu Etyki Lekarskiej

Kiedy lekarz ocenia innego lekarza – o niezrozumieniu przepisów Kodeksu Etyki Lekarskiej

3661
PODZIEL SIĘ

Przypadek drugi (wyrok Trybunału Konstytucyjnego z dnia 23 kwietnia 2008 r.)
Lekarz Zofia S. w wypowiedzi dla jednego z tygodników wyraziła swoją krytyczną opinię wobec kolegów lekarzy (w tym przełożonej) zatrudnionych wraz z nią na jednej z uczelni medycznych. Rzecz dotyczyła wykonania punkcji lędźwiowych u dzieci, które przeszły poświnkowe zapalenie opon mózgowych. Wedle lekarki zabiegi te wykonano bez zgody rodziców, a nadto służyły one wyłącznie celom badawczym, a nie leczniczym.

Na skutek tego zdarzenia, uczelniana komisja dyscyplinarna wymierzyła jej karę nagany, która jednak została uchylona przez sąd pracy. Sprawa trafiła jednak przed oblicze sądu dyscyplinarnego. Zofię S. uznano za winną naruszenia art. 52 KEL, za co wymierzono jej karę nagany.

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

Na skutek zaskarżenia wyroku, Naczelny Sąd Lekarski zmienił wyrok w ten sposób, iż naganę zamienił na karę upomnienia.
Sądy nie badały prawdziwości krytycznych twierdzeń lekarki.

Skupiły się na ustaleniu, czy miały miejsce. Ich prawdziwość i intencje pozostały poza sferą zainteresowania składów orzekających.

Artykuł 52, w szczególności ust. 2, KEL zabrania dyskredytowania kolegi lekarza w jakikolwiek sposób publicznie. Skoro lekarka publicznie zarzuciła niezgodne z prawem i nieetyczne zachowanie lekarzom, to zdaniem sądu niewątpliwie ich zdyskredytowała, a zatem naruszyła zasady etyki.

Przedstawiciele samorządu lekarskiego twierdzili, że u podłoża rozumowania sądu legło przekonanie, że przepisy KEL nie tyle w ogóle zabraniają krytykowania kolegów, co zabraniają im czynienia tego, zanim wina danego lekarza nie zostanie udowodniona.

Nadto podnoszono, iż jeden zarzut może zrujnować budowaną latami reputację. W tym względzie należy odnotować ciekawą wypowiedź prof. Zbigniewa Hołdy, który stwierdził, że lekarz, który popełnił błąd, a posiada dobrą reputację, raczej nie boi się wytknięcia błędu, bo potwierdzeniem jego kwalifikacji są tysiące wyleczonych osób, a błędy zdarzają się każdemu. Natomiast sztuczne podtrzymywanie autorytetu nie służy ani społeczeństwu, ani lekarzom.

Ukarana złożyła skargę do Trybunału Konstytucyjnego. Zarzucała niezgodność interpretacji art. 52 KEL z zasadami konstytucyjnymi, w szczególności wolnością wypowiedzi i prawem do krytyki.

Trybunał stwierdził, że w pewnych przypadkach uzasadnione jest ograniczenie wolności słowa – przypadkiem takim mogą być wzajemne oceny lekarzy, co umotywowane jest dobrem ochrony zdrowia. Trybunał nadmienił, że sądy dyscyplinarne źle odczytują pojęcie „dyskredytowania” – nie może być bowiem automatycznie uznawana za nie każda wypowiedź krytyczna o charakterze publicznym.

Sens wyroku odczytuję następująco: lekarz ma prawo publicznie, krytycznie oceniać postępowanie kolegi, o ile istota krytyki polega na prawdzie, a krytykujący działa w interesie publicznym.