Medyczny rower

Medyczny rower

Lek. dent. Tomasz Kaczmarek – lekarz stomatolog i pasjonat kolarstwa. Niezwykle sympatyczny i zarażający swoją pasją na odległość. Rozmowa z nim o kolarstwie sprawia, że natychmiast ma się ochotę wsiąść na rower, zatem nic dziwnego, że organizowane przez niego zawody rowerowe przyciągają setki uczestników. Mieszka w Wieleniu nad Notecią, co mocno podkreśla i wciąż udowadnia, że w Wielkopolsce można organizować zawody w kolarstwie górskim, wystarczą dobre chęci i pasja. Mimo dość późnego rozpoczęcia przygody z kolarstwem i swojego wieku, wciąż wygrywa kolejne maratony.

725
PODZIEL SIĘ

Wywiad ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 10, s./p. 1333-1480

Anna Rusin: Jest Pan lekarzem i świetnym kolarzem. Nie przeszło Panu kiedyś przez myśl, by zrezygnować z medycyny i zawodowo zająć się kolarstwem?
Tomasz Kaczmarek: Kiedy odkryłem kolarstwo, metrykalnie było już za późno, by zająć się tym zawodowo (uśmiech). Natomiast teraz sądzę, że ta moja pasja mogłaby być również fajnym sposobem na życie.

Żałuje Pan, że jednak było już za późno?
Nie, ponieważ mogę robić jedno i drugie. Zawodowo zajmować się medycyną, a w wolnych chwilach uprawiać kolarstwo.

Skąd wzięła się u Pana pasja do kolarstwa?
Przede wszystkim z aktywnego spędzania wolnego czasu oraz zamiłowania do sportu. Kolarstwo pojawiło się w moim życiu w 1999 r., kiedy po kontuzji odniesionej w czasie uprawiania innych sportów zalecono mi w ramach rehabilitacji jazdę na rowerze. Tak zaczęła się moja przygoda, która trwa do dziś.

Kiedy po raz pierwszy wziął Pan udział w zawodach rowerowych?
Pierwszy raz wystartowałem w Mistrzostwach Polski Lekarzy w roku 1999. Później nie było sezonu, bym nie startował w jakichś mistrzostwach, przynajmniej tych lekarskich.

Mieszka Pan w Wieleniu nad Notecią. Czy znalezienie odpowiednich miejsc do trenowania sprawia trudność?
Nie, wręcz przeciwnie. Tutaj są rewelacyjne, dzikie tereny – jednym słowem jest to fantastyczne miejsce do uprawiania kolarstwa, nawet górskiego. Co prawda nie ma wysokich gór (uśmiech), ale teren jest bardzo zróżnicowany i pofałdowany. Postanowiłem pochwalić się tymi terenami i od 2001 r. organizuję zawody w MTB (z ang. mountain biking – kolarstwo górskie – przyp. red.) W pierwszych trzech latach były to zawody na krótkim dystansie typu cross-country. Od 2004 r. organizuję maraton MTB Michałki, który uzyskał już rangę ogólnopolską. W ubiegłym roku wystartowało w nim ponad 700 osób. W ramach tych zawodów odbywają się również Mistrzostwa Polski Lekarzy w maratonie MTB. Jest to maraton ogólnodostępny, a wszelkie informacje można znaleźć na stronie www.maraton.wielen.pl.

Co skłania Pana do organizacji tego typu Mistrzostw?
Początkowo chciałem pokazać, że jest to fantastyczna dyscyplina sportu, którą można uprawiać również u nas w Wieleniu, co mogłoby się wydawać niemożliwe. Panuje powszechne przekonanie, że Wielkopolska się do tego nie nadaje, a w rzeczywistości jest wręcz przeciwnie. Po paru latach nawiązałem sporo znajomości z fajnymi ludźmi, teraz nie chcę ich zawieść, ponieważ wszyscy oczekują, że zorganizuję kolejną imprezę. Dzisiajrobię to bardziej „dla funu”, ale dzięki temu udało się zebrać do organizacji wiele osób, które chętnie pomagają. To się ceni, zwłaszcza, że wszystko robimy na zasadach wolontariatu. Cały czas zgłaszają się chętni, obecnie mamy ponad 100 osób, które współpracują przy organizacji tej imprezy. Pojawiło się także wiele osób chcących jeździć na zawody rowerowe, to też bardzo cieszy i stanowi powód mojej chęci organizacji tego przedsięwzięcia.