Strona główna PASJE MEDYCYNY Menedżer uczy się od koni, czyli Horse Assisted Education

Menedżer uczy się od koni, czyli Horse Assisted Education

1361
PODZIEL SIĘ

Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 2, s./p. 149-296

Lekarze spotykają się z ogromną liczbą ludzi – w takich sytuacjach trudno
utrzymać dobry kontakt z każdym,
a jest to kluczowe, żeby leczyć, by podejmować
dobre decyzje.
Nie ma złotej pigułki, nie wystarczy pomyśleć: „Pojadę na konie i tam
cudownie nauczę się, jak funkcjonować”.
Choć konie z pewnością pomogą i przyczynią
się
do wewnętrznej zmiany człowieka
– Agata Wiatrowska

Magdalena Szumska: Pani Agato, co wpłynęło na to, że wybrała Pani konie?
Agata Wiatrowska: To nie był do końca świadomy wybór. Najpierw moi rodzice przez znajomych namówili mnie na jazdę konno. Bardziej ciągnęło mnie do ludzi, którzy wokół tych koni się znajdowali, do tej społeczności. Skończyłam Szkołę Główną Handlową, przeszłam kursy, które do tej pory wykorzystuję w pracy menedżera. Ale konie nadal się pojawiały jako pasja. Zaczęłam pracować w soboty jako wolontariusz hipoterapeuta. Miałam zawsze dużo pomysłów i lubiłam, jak coś się działo, więc np. przygotowałam musical Don Kichot dla księżnej Anny, córki królowej Anglii, na jej wizytę państwową w Polsce.

To był musical, w którym grały konie?
Tak, konie i opiekunowie z fundacji Hipoterapia.

Czy pasja wybrała Panią czy Pani swoją pasję?
Stało się i to, i to (śmiech). Pasja ma w Polsce dobry PR, bo dużo się o niej mówi w kontekście „krainy mlekiem i miodem płynącej”. A ja mam poczucie, że pasja to taka siła, która sprawia, że mogę się podnieść w trudnych momentach. Najważniejsze dla mnie jest połączenie pasji i przeznaczenia.

Czy pasja daje stabilność finansową w dzisiejszym świecie?
Z samej pasji, jeśli nie jest połączona z tym, co jest odpowiedzią na potrzeby otoczenia i ludzi, z którymi się przebywa, to nie da żyć. Pasja jest czymś, co można robić dodatkowo, co można bardzo kochać, ale jeśli się jej nie połączy z tym, co jest w danym momencie światu potrzebne, to nie może to nie przynieść efektów finansowych.

A jak w praktyce wygląda kurs w  Horse Assisted Education?
Są to spotkania z końmi. Pracuję z pojedynczymi końmi albo całymi stadami naraz; w projekcie bierze udział od dwóch do piętnastu koni jednorazowo. Zależy, jakie doświadczenie chcę sprowokować. Nie ma wsiadania na konia ani czyszczenia, nie ma konkretnego zestawu ćwiczeń, a kontakt z koniem jest dobrowolny dla człowieka. Doświadczenia w zależności od programu dotyczą przywództwa, nawiązywania kontaktu, uważności  i różnych innych obszarów związanych z budowaniem relacji i działaniem w świecie.