Strona główna PASJE MEDYCYNY Menedżer uczy się od koni, czyli Horse Assisted Education

Menedżer uczy się od koni, czyli Horse Assisted Education

2245
PODZIEL SIĘ

A ile trzeba czasu poświęcić na kontakt z koniem, żeby poczuć pierwsze efekty?
Może to być po pierwszym spotkaniu, pierwszym ćwiczeniu, po godzinie. A są też osoby, które po pięciu latach dopiero zaczynają rozumieć, co tam gdzieś na łące się wydarzyło. Zależy od dojrzałości danego człowieka.

Ile jest takich ośrodków, z którymi Pani współpacuje?
Są dwa: w Warszawie i na Mazurach. Działają w układzie całorocznym.

Jaki rodzaj kontaktu ze zwierzętami zaleciłaby Pani lekarzom?
Lekarze spotykają się z ogromną liczbą ludzi – w takich sytuacjach trudno utrzymać dobry kontakt z każdym, a jest to kluczowe, żeby leczyć, by podejmować dobre decyzje. Nie ma złotej pigułki, nie wystarczy pomyśleć: „pojadę na konie i tam cudownie nauczę się, jak funkcjonować”. Choć konie z pewnością pomogą i przyczynią się do wewnętrznej zmiany człowieka.

Horsesense jest bardzo podobny do medycyny. Proszę sobie wyobrazić takiego nie do końca śmiałego lekarza, który na co dzień występuje jako profesjonalista, przeprowadza niejedną operację, podejmuje nieraz bardzo trudne decyzje dla pacjenta. Natomiast w relacjach społecznych sobie nie radzi, jest np. nieasertywny czy brakuje mu czynnika przywódczego. Czy taki ktoś może być Pani klientem?
On tak, albo jego współpracownicy (śmiech).

To jest bardzo częsty problem, mówię o przykładach, które ja często spotykam. Lekarze często nie czują się pewnie w kontakcie z podwładnymi pracownikami.
Dla mnie to są ludzie, którzy potrafią być bardzo „podłączeni pod daną chwilę”, potrafią nią zarządzać. Jednak czasami potrzebują odpocząć i wtedy ich współpracownicy mogą przejąć pałeczkę. Tak jak w stadzie koni przywództwo jest współdzielone.

Jak mogą im pomóc konie?
Udział całego zespołu w takim doświadczeniu mógłby przybliżyć ideę współprzywództwa – wspólnej wizji. Konie sobie wzajemnie służą, a zadaniem czołowych liderów jest „korygowanie” zachowań, które nie służą zdrowiu społeczności jako całości. Takie myślenie bardzo przewartościowuje relację szef – pracownik.

Napisała Pani książkę Menedżer uczy się od koni. Skąd pomysł na to?
Pomysł był taki, żeby pokazać, że jesteśmy bardzo zaangażowani w tematy społeczne i przywództwa, i te tematy są fundamentem do tego, o co my chcemy się zatroszczyć.

Czy czuje się Pani w tej pracy spełniona?
Zastanawiam się, czym jest spełnienie. Czuję, że jestem w tym miejscu i w tym momencie, w którym powinnam być. Jestem na swojej drodze.

Dziękuję za rozmowę.
Również dziękuję.