Strona główna KULTURA, SZTUKA I ROZRYWKA Muzyka dla koneserów, piękno i wdzięk – Marta Król

Muzyka dla koneserów, piękno i wdzięk – Marta Król

Wokalistka na polskiej scenie, nieustannie podążająca w stronę doskonałości. Absolwentka Szkoły Muzycznej w Bytomiu. Nominowana do Nagrody Muzycznej Programu Trzeciego – „Mateusz Trójki” i Nagrody Muzycznej „Fryderyk” za album „The First Look”. Zdobywczyni licznych nagród na festiwalach wokalnych. Jak sama przyznaje, nigdy nie szła dokładnie określoną ścieżką muzyczną, a podążała za swoim powołaniem do śpiewania.

1679
PODZIEL SIĘ

Jakby „porody”?
Tak, czasem są to „porody”, np. napisanie tekstu pod gotową muzykę, z czym musiałam i chciałam się zmierzyć na drugiej płycie. To bardzo wymagające wyzwanie, m.in. z powodu ograniczeń w postaci ilości sylab, które można wykorzystać. Dodatkowo treść musi być sensowna i ważna dla mnie. Wiązały się z tym tygodnie poszukiwań. Podjęłam się pisania głównie po angielsku, ponieważ jest to język mi bliski i paradoksalnie z łatwością przychodzi mi wyrażanie się w tekstach w tym właśnie języku.

A język włoski?
Język włoski towarzyszy mi codziennie. Z wykształcenia jestem filologiem italianistą. Uczę tego języka, ponieważ chcę mieć z nim kontakt, a także dla własnej przyjemności. Marzę, aby zaśpiewać po włosku, choć do tej pory jeszcze tego nie uczyniłam.


Marzę, aby zaśpiewać po włosku, choć do tej pory jeszcze tego nie uczyniłam


Odwiedza Pani czasami Włochy?
Oczywiście, kiedy tylko mogę wyjeżdżam do Włoch, głównie na północ, bo tam jest po prostu bliżej. Aczkolwiek marzyło mi się zawsze zobaczyć południe i w tym roku się udało. W podróż poślubną wybraliśmy się z mężem na Calabrię, czyli na sam dół buta włoskiego. Przy okazji odwiedziliśmy też Sycylię.

Pani małżonek z pewnością docenił Pani piękno po wielokroć, widząc Włochów, którzy zaczepiają piękną blondynkę o niebieskich oczach?
Tym razem nikt mnie nie zaczepiał (śmiech). Zaczepiano mnie, gdy byłam nastolatką oraz w towarzystwie kobiet – być może było to łatwiejsze dla panów. Tym razem mój mąż był obok. Małżonek ma troszkę urodę Włocha, jest ciemnym brunetem, więc właściwie…

…bali się po prostu odezwać i spojrzeć na Panią.
Zupełnie tego nie odczuwałam (śmiech). Wybraliśmy się w nieodkryte rejony dlatego, że Calabria jest dzika i istnieją miejsca, gdzie to turysta stanowi atrakcję. Było to dla mnie cudownym przeżyciem – odpoczynek i oddech od zgiełku. Nie miałam więc okazji spotkać wielu Włochów (śmiech). Miałam jednak możliwość rozmawiać po włosku przez dwa tygodnie. To było bardzo ciekawe doświadczenie, ponieważ dialekt kalabryjski jest zupełnie odrębnym językiem i nigdy wcześniej nie miałam okazji go słyszeć.

A czy próbuje Pani studiować dzieła mniej bądź bardziej znanych mistrzów, które wydawane są właśnie w dialektach? Włochy przecież słyną z dzieł wydawanych w regionalnych językach.
Włochy mają bodajże kilkadziesiąt dialektów, ale są to odrębne języki. Na przykład dialekt neapolitański jest niezrozumiały dla Włochów i dlatego jest tłumaczony. W tym wypadku wszystkie dzieła teatralne mają osobne tłumaczenia. Język włoski uniwersalny – używany w mediach czy szkołach – powstał dopiero w latach 60. Wcześniej używano dialektów. Studiowałam dzieła literackie, ocierając się o te języki.

Krol3

Które utwory włoskie wyjątkowo Panią poruszają?
Muzyka z filmu „Cinema Paradiso”, czy z „Il Postino”. Te melodie, choć nie są standardami, są piękne, nieskalane i wyjątkowe.