Strona główna WYWIAD OKULISTA, KTÓREGO SPOTKAŁA SZTUKA I WINO Osobowości medycyny: Lek. Werner Jerke

OKULISTA, KTÓREGO SPOTKAŁA SZTUKA I WINO Osobowości medycyny: Lek. Werner Jerke

Lek. Werner Jerke – okulista-zabiegowiec. Ślązak mieszkający od 1981 r. w Niemczech, gdzie w starym mieście Recklinghausen w samym centrum starówki wybudował swoje własne muzeum – Museum Jerke, tym samym spełniając życiowe marzenie. Jego kolekcja liczy setki eksponatów, w tym wyjątkowe dzieła polskiej sztuki. Właściciel winnicy, kolekcjoner artystycznych etykiet na butelki wina przygotowywanych przez polskich artystów. Podkreśla, że w życiu trzeba mieć cel, a jak się go osiągnie, należy poszukać innego, bo życie bez celu jest przecież nudne i bezproduktywne...

2241
PODZIEL SIĘ

Powiedział Pan kiedyś, że „okulistyka przeznaczona jest dla estetów”.
Tak. Wśród kolekcjonerów jest wyjątkowo dużo okulistów i to nie tylko teraz, ale w całej historii.

Proszę powiedzieć, czy gdyby oni mieszkali, żyli, pracowali w Polsce, to czy mogliby w pewnym momencie swojego życia również otwierać muzea? Do tego oprócz wrażliwości konieczna jest również zasobność finansowa, prawda?
Muszę powiedzieć, że mam szczęście, że zabiegowa okulistyka jest dobrze honorowana, nie tylko w Niemczech, ale na całym świecie i w Polsce również. Nie chcę teraz wymieniać nazwisk, ale znam paru polskich okulistów czy okulistek, którzy też są kolekcjonerami. Oczywiście pomaga nam w tym taka, jak to u nas się mówi, „poduszka finansowa”. Jeżeli chodzi o zawiść – gdy my lekarze kupujemy jakiś obraz, to za pieniądze zarobione własnymi rękoma. Nie chcę nikogo obrazić, ale jeżeli ktoś ma wielką firmę i zatrudnia 2–3 tysiące pracowników, to są inne pieniądze. Inaczej zarabiamy my lekarze, cały nasz zarobek wypracowujemy sami. Za te pieniądze mógłbym może kupić sobie dom na Majorce albo na Lazurowym Wybrzeżu, ale tego nie mam. Moim hobby jest muzeum i na to przeznaczyłem pieniądze.

Bryła pańskiego muzeum jest niezwykła, industrialna. Wywarła na mnie wielkie wrażenie. Szokuje w zestawieniu z architekturą panującą wokół. Tego dokładnie Pan chciał?
Muzeum powstało w samym centrum starówki, dlatego chciałem, żeby forma budynku nawiązała do zabudowania centrum starych miast. Recklinghausen jest naprawdę starym miastem. Chociaż leży w Zagłębiu Ruhry,  założono je ponad 700 lat temu. Nie mogłem za bardzo eksperymentować formą budynku, więc chciałem zaeksperymentować przynajmniej materiałem. Wydaje mi się, że każde muzeum, sama sztuka, musi trochę prowokować.

jerke5