Osobowości medycyny: prof. Jadwiga Jośko-Ochojska

Osobowości medycyny: prof. Jadwiga Jośko-Ochojska

Profesor Jadwiga Jośko-Ochojska. Osoba niezwykle ciepła, o balsamicznym, kojącym, mądrym spojrzeniu. Wytwarza takie odczucia w drugim człowieku, że wiesz, że możesz powiedzieć Jej wszystko. Patrzy na człowieka jak na całość. Rozumie ludzi. Pomaga lekarzom zrozumieć, jak wielkie znaczenie mają choroby cywilizacyjne w funkcjonowaniu całego organizmu. Pasjonuje się zagadnieniami stresu i lęków ludzkich z naukowej perspektywy. Prowadzi praktykę lekarską jako internista. Kierownik Katedry i Zakładu Medycyny i Epidemiologii Środowiskowej Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach.

2479
PODZIEL SIĘ

Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 3, s./p. 297-444

Magdalena Szumska: Czy stres jest chorobą?
Jadwiga Jośko-Ochojska: Stres nie jest chorobą, jest stanem, w którym zostają przekroczone normy fizjologiczne, biochemiczne i anatomiczne, a to oznacza, że jest stanem patologicznym. W zależności od tego, czy stan ten trwa krótko czy długo, pojawiają się różne konsekwencje.

M.S.: Co to jest eustres i distres?
Można wyróżnić tzw. „dobry” i „zły” stres. Bardzo istotne jest to, że w stanach dobrego stresu, „eustresu”, z którym spotykamy się codziennie, który motywuje nas do działania, zmiany fizjologiczne szybko ustępują i organizm wraca do normy, nie ponosząc szkody. Inna sytuacja jest wtedy, gdy stres jest bardzo silny lub długo trwa. Wtedy jesteśmy w stanie stresu przewlekłego tzw. „distresu”, który może być przyczyną wielu ciężkich chorób.

Anna Rusin: Lekarze postrzegają stres jako sprawcę chorób?
Stres przewlekły może być przyczyną chorób, wyraźnie podkreślam – może, gdyż istota problemu nie tkwi w czynniku, który wywołuje stres, czyli w „stresorze”, ale w tym, jak postrzegamy dany stresor i jaki mamy stosunek do sytuacji stresującej. Czy traktujemy stres jako klęskę i upadek, czy też jako sytuację bardzo trudną, ale do pokonania lub do oswojenia i ułożenia sobie życia od nowa. Zwrócił na to uwagę wielki uczony J.W. Mason, który podkreślił nadrzędność czynników psychogennych (emocji i zdolności do kontrolowania sytuacji stresowej) nad intensywnością i czasem działania stresora. Hipoteza Masona została już wielokrotnie zweryfikowana naukowo, a my, lekarze, potwierdzamy jej praktyczną wartość aż nazbyt często u naszych chorych.

M.S.: Wynika z tego, że wobec trudnych sytuacji ludzie mogą przyjmować różne postawy.
Tak. Opiszę przypadek mężczyzny opiekującego się sparaliżowaną żoną. Usłyszałam od niego, że razem z żoną codziennie dziękują Bogu za jej chorobę. Kiedy ze zdziwieniem zapytałam: jak to możliwe? – odpowiedział mi, że w czasie choroby żony bardzo zbliżyli się do siebie i pokochali w taki sposób, który w innej sytuacji nie byłby możliwy. Zupełnie odmieniły się ich wzajemne relacje. Nigdy przedtem nie odczuwali takiej siły łączących ich uczuć. Ktoś inny w sytuacji obłożnie chorego członka rodziny może zachowywać się odwrotnie – załamuje się, a nawet sam zaczyna chorować.