Strona główna WYWIAD Osobowości medycyny: prof. Jadwiga Jośko-Ochojska

Osobowości medycyny: prof. Jadwiga Jośko-Ochojska

Profesor Jadwiga Jośko-Ochojska. Osoba niezwykle ciepła, o balsamicznym, kojącym, mądrym spojrzeniu. Wytwarza takie odczucia w drugim człowieku, że wiesz, że możesz powiedzieć Jej wszystko. Patrzy na człowieka jak na całość. Rozumie ludzi. Pomaga lekarzom zrozumieć, jak wielkie znaczenie mają choroby cywilizacyjne w funkcjonowaniu całego organizmu. Pasjonuje się zagadnieniami stresu i lęków ludzkich z naukowej perspektywy. Prowadzi praktykę lekarską jako internista. Kierownik Katedry i Zakładu Medycyny i Epidemiologii Środowiskowej Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach.

5170
PODZIEL SIĘ

M.S.: Takie stwierdzenia szokują. Czy to możliwe, by człowiek dotknięty nieszczęściem odczuwał satysfakcję z życia?
To nie tylko możliwe, ale potwierdzone naukowo. Duże wrażenie zrobiły na mnie wyniki badań mojej doktorantki, która wykazała w swojej pracy doktorskiej, że w wielu wypadkach matka dziecka z porażeniem mózgowym ma większą satysfakcję z życia od matki dziecka zdrowego. Bywa, że matka chorego dziecka cieszy się codziennie drobnymi rzeczami: uśmiechem dziecka i niedostrzegalnymi dla innych, niewielkimi nawet postępami w terapii. Przede wszystkim jednak ze swej miłości do dziecka czerpie wielką siłę i głęboko rozumie sens swojego poświęcenia. Dowodzi to, że mniej ważna jest siła działającego stresora i czas jego działania, a o wiele ważniejszy jest własny stosunek do sytuacji stresowej, stosunek do własnego życia.

M.S.: Czy to znaczy, że możemy kontrolować stres?
Stresu nie da się uniknąć. Jesteśmy w „stresie kontrolowanym”, jeśli potrafimy funkcjonować w takiej sytuacji, radzimy sobie jakoś z trudnościami i mamy wsparcie innych ludzi. Jeżeli zaś stwierdzamy, że nic nie da się już zrobić, że jesteśmy w sytuacji bez wyjścia, to stres nas obezwładnia i paraliżuje. To stan „stresu niekontrolowanego”, który niszczy człowieka. Różnica w oddziaływaniu tych dwóch rodzajów stresu na człowieka jest ogromna. To właśnie „stres niekontrolowany” prowadzi w konsekwencji do ciężkich schorzeń somatycznych i psychicznych.

M.S.: Wspomniała Pani o emocjach…
Emocje odgrywają fundamentalną rolę w naszym życiu. Negatywne myśli, emocje i uczucia przekładają się na fizjologiczne, biochemiczne i w końcu anatomiczne zmiany naszego ciała. Dzięki badaniom neuroobrazowym mózgu, takim jak funkcjonalny rezonans magnetyczny czy pozytonowa tomografia emisyjna, możemy zaobserwować te zmiany w mózgu żywego człowieka. Widać wtedy wyraźnie, że pod wpływem negatywnych emocji, takich jak: złość, furia, wściekłość, uraza, gniew, irytacja, oburzenie, animozja, niechęć, obraźliwość, wrogość, szał, chęć zemsty, zawiść i nienawiść, dochodzi do obumierania komórek nerwowych w mózgu (tzw. „atrofia neuronów”).

M.S.: Neurony umierają i…?
Wydawałoby się, że przy stanie około 86 miliardów neuronów obumieranie jakiejś ich ilości nie ma większego znaczenia. Nic bardziej mylnego. Negatywne emocje prowadzą do postępującej utraty nawet zauważalnie dużych fragmentów mózgu. Znaczące ubytki występują głównie w miejscach odpowiedzialnych za rozpoznawanie emocji i sterowanie nimi, za rytmy biologiczne, w tym sen i czuwanie, za pamięć i koncentrację, wreszcie za rozpoznawanie dobra i zła. Dochodzi do uszkodzeń hipokampu i kory przedczołowej. Negatywne emocje zmieniają również wydzielanie neuroprzekaźników w mózgu, doprowadzając w końcu do anhedonii, czyli niemożności odczuwania przyjemności. Na domiar złego zostaje zahamowana neurogeneza – nie powstają wówczas nowe neurony, które mogłyby wiele „naprawić”. Dodatkowo powiększają się jądra migdałowate, wzmagając agresję i lęk.