Strona główna WYWIAD Podniebny wojskowy coaching 41. BAZA LOTNICTWA SZKOLNEGO W DĘBLINIE

Podniebny wojskowy coaching 41. BAZA LOTNICTWA SZKOLNEGO W DĘBLINIE

W powietrzu czują się lepiej niż na ziemi, a szkolenia lotnicze to dla nich codzienność, każdego dnia do 6 godzin spędzają w przestworzach. Instruktorzy lotnictwa z 41. Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie – bo o nich mowa – jako absolwenci Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych doskonale wiedzą, że selekcja pilotów musi być dokładna, gdyż latać chce zbyt wielu, szczególnie tych skorych do zbyt dużego ryzyka.

3678
PODZIEL SIĘ

Latanie to dodatek w waszej pracy prawda?
R.T.: Zgadza się, latanie to dodatek, bo jesteśmy pilotami wojskowymi. To przede wszystkim nasza pasja, idziemy do pracy ciesząc się, że spełniamy nasze marzenia. Dodatkowo mamy możliwość zarobienia na życie. Jesteśmy chyba najszczęśliwsi na świecie (śmiech).

Jaki jest Wasz najdłuższy urlop od latania?
M.A.: 2-3 tygodnie, gdy przebywamy w Wojskowym Ośrodku Szkolenia Kondycyjnego, wówczas przez cały ten czas odpoczywamy i nabieramy formy fizycznej oraz kondycji psychofizycznej.
A.W.: Moja najdłuższa przerwa to 6 miesięcy.
M.A.: Zdarzają się dłuższe przerwy, przykładowo jeżeli ktoś uczestniczy w kursie języka angielskiego, albo w kursach zagranicznych, wówczas ma od 6 miesięcy do roku przerwy.

Czy latanie może stać się nałogiem?
R.T.: Kiedy podczas urlopu jestem w domu i słyszę, że w jednostce trwają loty, to wówczas czuję się dziwnie.
A.W.: Adrenalina uzależnia.

Jak spędzacie wolny czas?
M.A.: Staramy się jak najwięcej wolnego czasu spędzać z rodzinami, ale gdy już wygospodarujemy go choć trochę tylko dla siebie, jedziemy w góry i uprawiamy narciarstwo zjazdowe. Lubimy też wycieczki rowerowe.
A.W.: Moim drugim hobby jest łowiectwo. Kiedy mam wolny czas – i oczywiście żona pozwoli (uśmiech) – wybieram się do lasu i spędzam w nim całą noc. To niesamowita frajda i niezapomniane chwile.
R.T.: Ja poziom adrenaliny po godzinach pracy utrzymuję jazdą na motocyklu – jeśli jest dobra pogoda.
M.F.: Może jest to dość dziwne, ale ja po godzinach pracy latam na szybowcach i samolotach – głównie turystycznych.

Wozi Pan turystów?
M.F.: Czasami tak, ale głównie latam po prostu dla swojej przyjemności. W wojsku muszę wykonywać zadania, a w lotnictwie cywilnym mogę wykonywać loty dla siebie. Dużą frajdę dają mi szybowce. Bardzo lubię wsiąść do jednoosobowego szybowca bez rejestratora z większymi możliwościami. Wykonując kilkugodzinny lot naprawdę można nacieszyć się pogodą, lataniem i szybowaniem w powietrzu jak ptak.

IMG_1540m2

Jeżeli jako piloci śmigłowców chcielibyście założyć swoją firmę, która wozi turystów śmigłowcami, wówczas potrzebujecie oddzielnej licencji?
R.T.: Jakiś czas temu weszło rozporządzenie, które honoruje doświadczenie zdobyte w lotnictwie państwowym. Wobec tego idąc do Ośrodka Szkolenia Lotniczego, o którym wspomniałem na początku, i wykazując swoje umiejętności oraz wiedzę nabyte w lotnictwie państwowym, można poddać swoje doświadczenie weryfikacji i dany organ może ułożyć specjalny program przeszkolenia dla pilota wojskowego w celu zdobycia licencji cywilnej. Zwyczajny człowiek, który chce zostać pilotem komercyjnym, czyli latać zarobkowo, musi wylatać co najmniej 200 godzin samego szkolenia. Pilot, który przychodzi z wojska i chciałby taką licencję pozyskać, może mieć ten program ułożony i skrócony do około 20 godzin. Należy pamiętać o tym, że wojsko wymaga więcej poświęcenia. Prawie każdy z nas skończył 5-letnie studia, każdy z nas przysięgał bronić ojczyzny, czyli w wyniku zagrożenia będziemy musieli stawić czoła przeciwnikowi.

Mam nadzieję, że nie będzie konieczności spełnienia tego obowiązku.
Wszyscy razem: Potwierdzamy – lepiej żeby nie było takiej konieczności.

Dziękuję za rozmowę.
Wszyscy razem: Dziękujemy.