Strona główna WYWIAD REHABILITACJA W POLSCE UDERZA W MŁODYCH Osobowości medycyny: Prof. nadzw. dr hab....

REHABILITACJA W POLSCE UDERZA W MŁODYCH Osobowości medycyny: Prof. nadzw. dr hab. n. med. Krystyna Księżopolska-Orłowska

Z profesor Krystyną Księżopolską-Orłowską o trudnym finansowaniu przez NFZ, spojrzeniu na rehabilitację jako inwestycję w zdrowie społeczne, a także o nierównym traktowaniu na rynku podmiotów państwowych i prywatnych rozmawia dr Magdalena Szumska.

2832
PODZIEL SIĘ

Ale leczenie pacjentów jest nadal rozpatrywane przez NFZ jako koszt.
Tak. I nie tylko są za małe nakłady finansowe z NFZ. Szpitale likwidują oddziały rehabilitacji, ponieważ procedury rehabilitacyjne są wycenione bardzo nisko. W Instytucie Reumatologii za rehabilitację pacjenta dostaję 120 zł za dobę, a pacjent nie tylko śpi i je, ale ma też zapewnioną wysokospecjalistyczną rehabilitację. Proszę pamiętać, że w Klinice pracują lekarze z co najmniej dwoma specjalizacjami, specjaliści, którzy faktycznie pomagają naszym pacjentom, fizjoterapeuci, którzy mają co najmniej po 3 międzynarodowe certyfikaty dające umiejętności stosowania nowoczesnych metod fizjoterapeutycznych.

A z pieniędzy uzyskiwanych za każdego pacjenta, trzeba pokryć wszystkie koszty.
Tak, wszystkie. Mało tego, istnieje ustawa, według której powinnam pokryć koszty zaopatrzenia ortopedycznego pacjentowi przebywającemu w szpitalu. Przy tak niskich stawkach za osobodzień nie jestem w stanie kupić mu tego sprzętu. Jak mam wówczas rehabilitować pacjenta i przystosowywać go do czynności dnia codziennego?

Spójrzmy jednak na model francuski: pacjent, który ulega urazowi, przy wypisie ze szpitala, otrzymuje receptę, aptekarz wydaje bezpłatnie np. kule. I może z nich korzystać bardzo długo.
Nasz pacjent przy wypisie też dostaje receptę, bo taki jest obowiązek. Problemem jest co innego: pacjenta należy nauczyć chodzić o kulach. Właśnie między innymi w tym celu powinien przyjść z innego oddziału szpitalnego na oddział rehabilitacji. Nie wystarczy opatrzeć złamania, na tym nie kończy się proces leczenia, bo pacjent musi jeszcze nauczyć się żyć w nowych dla niego warunkach. Nieludzkim jest uratować komuś życie i zostawić go samemu sobie, a to się dzieje notorycznie.

Jakie modele zarządzania pacjentem ortopedycznym się Pani podobają?
Na przykład w Finlandii nie ma oddziałów ortopedii. Tam w instytucie reumatologii, podobnym do naszego, pacjent przebywa na oddziale ogólnym i jest konsultowany przez zespół ortopedów. Przed operacją przenoszony jest na oddział intensywnej opieki, gdzie anestezjolog przygotowuje go do znieczulenia. Zwykle po trzech dobach wraca na oddział ogólny. Ortopeda ma obowiązek sprawować nad nim nadzór po operacji, a pacjenta prowadzą reumatolog i specjalista rehabilitacji. Kolejny przykład?

Poproszę.
W Niemczech, jeśli pacjent po pobycie na ortopedii odmówi przejścia na rehabilitację, traci wszystkie świadczenia.

w3

Czyli sam ponosi koszty przywrócenia go do pracy?
Można tak powiedzieć. Jeśli zrzeknie się rehabilitacji, nie dostanie renty. Bo właśnie w trakcie jego rehabilitacji ocenia się, czy potrzebuje on np. nowego zawodu. Pacjent nie ginie w tłumie. W Niemczech jest jednak inna mentalność, jest etos pracy. U nas problemem jest fakt, że ludzie zwyczajnie chcą przechodzić na rentę. I jeszcze mamy do czynienia z symulacją choroby, by rentę otrzymać, bo jest ona wygodna.