Strona główna WYWIAD REHABILITACJA W POLSCE UDERZA W MŁODYCH Osobowości medycyny: Prof. nadzw. dr hab....

REHABILITACJA W POLSCE UDERZA W MŁODYCH Osobowości medycyny: Prof. nadzw. dr hab. n. med. Krystyna Księżopolska-Orłowska

Z profesor Krystyną Księżopolską-Orłowską o trudnym finansowaniu przez NFZ, spojrzeniu na rehabilitację jako inwestycję w zdrowie społeczne, a także o nierównym traktowaniu na rynku podmiotów państwowych i prywatnych rozmawia dr Magdalena Szumska.

3440
PODZIEL SIĘ

Czy uważa Pani, że opieka uzdrowiskowa powinna być przedłużeniem rehabilitacji?
Leczenie uzdrowiskowe ma niewiele wspólnego z rehabilitacją. To przeważnie odpoczynek, ale nie leczenie. Wiem, że są jakieś – nie do końca mi znane – plany odnośnie refundowania pobytu w uzdrowiskach. Uważam, że rehabilitacja mogłaby się odbywać w warunkach uzdrowiskowych, powinna wówczas spełniać kryteria obowiązujące w rehabilitacji. Natomiast metody stosowane w uzdrowiskach nie mają skuteczności potwierdzonej dowodami naukowymi. Z pobytu w sanatorium w obecnym kształcie może korzystać wiele osób, ale czy przy dzisiejszej sytuacji w Polsce, gdzie jest dużo ważniejszych wydatków, czy musi być to refundowane? Dochodzi do sytuacji, w której np. młoda kobieta czy mężczyzna, będący po nowotworze języka, przez co nie może mówić i przełykać, nie dostaje się na rehabilitację, ponieważ ktoś przebywa w uzdrowisku głównie dla relaksu.


Leczenie uzdrowiskowe ma niewiele wspólnego z rehabilitacją


Czy psycholog powinien być częścią zespołu rehabilitacyjnego?
Psychologia jest absolutnie niezbędna na każdym etapie leczenia. Uznaje się, że w miejscach, gdzie prowadzi się rehabilitację, powinien być zatrudniony psycholog. Stanowi on część zespołu rehabilitacyjnego nie tylko w oddziałach stacjonarnych rehabilitacji, ale również w poradniach i na oddziałach dziennych. U nas w Instytucie Reumatologii jest w tej chwili zatrudnionych dwóch psychologów na około dwustu pacjentów, trochę mało. Uważam, że każdy przewlekle chory pacjent powinien przejść przez gabinet psychologiczny, aby stwierdzić, czy potrzebuje terapii i wsparcia. I to wszystko powinno być wliczone w koszt pobytu pacjenta.

Poruszmy sprawę fizjoterapii. Fizjoterapeuci, pracujący w różnych ośrodkach w Polsce, często mówią, że bardzo ich denerwuje, iż lekarz-specjalista w dziedzinie rehabilitacji albo ortopeda kierują pacjenta na zabiegi. Fizjoterapeuci woleliby wszystkie zabiegi rekomendować samodzielnie.
Jeżeli ktoś chce leczyć, to niech skończy medycynę (śmiech). Natomiast zadaniem fizjoterapeuty jest stosowanie fizjoterapii zawsze na zlecenie lekarza. Natomiast dobór metod należy do specjalisty fizjoterapii, nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Gorzej, jeśli pacjent trafi do poradni, gdzie na zabiegi fizjoterapeutyczne ma prawo kierować każdy lekarz. To błąd systemu, ponieważ pacjent dostaje od kilku specjalistów skierowanie na różne, czasem wykluczające się zabiegi. Reumatolog na kursie ma w programie specjalizacji zaledwie dwa dni poświęcone na rehabilitację, lekarz POZ w trakcie specjalizacji ma tydzień fizykoterapii (co jest jedynie częścią fizjoterapii, a nie rehabilitacją), ortopeda w trakcie całego kształcenia ma cztery tygodnie przeznaczone na naukę rehabilitacji… Ci wszyscy specjaliści mają takie samo prawo do kierowania na zabiegi rehabilitacyjne, jak specjalista rehabilitacji, który kształci się pięć lat w tej dziedzinie.

Jest dużo błędów systemowych. To niedobre dla polskiego pacjenta.
To wszystko się porządkuje i potrzebny jest czas. Jest jeszcze inna kwestia: nie ma możliwości recenzowania i oceniania poszczególnych ośrodków rehabilitacyjnych, które starają się o kontrakt z NFZ-em.

A takie ośrodki i gabinety powstają w wzmożonym tempie.
Kiedyś ośrodki oceniał konsultant wojewódzki i nie było to błędem. Załóżmy, że mamy pewną pulę środków na dane województwo. Przy tej puli może powstać określona liczba ośrodków, które powinny być nadzorowane przez Konsultanta Wojewódzkiego ds. Rehabilitacji. Jeżeli dany ośrodek obniża poziom i nie trzyma się zasad, powinien zostać zamknięty, a na jego miejscu powinna powstać nowa placówka. Niestety, w chwili obecnej mamy „wolną amerykankę”. Rozumiem, że powstają prywatne ośrodki – jeśli pacjent chce płacić, ma do tego prawo. Jest jednak niedopuszczalne, by taki prywatny ośrodek starał się o pieniądze z puli publicznej i dostawał więcej środków niż placówka publiczna. Przykładem może być tutaj choćby nasza klinika: jestem w stanie pracować na oddziale dziennym z dwustoma pacjentami każdego dnia, a mam umowę na niecałych stu miesięcznie! Istnieje przy tym pewien ośrodek prywatny, w którym pracują moje asystentki, i on ma umowę na znacznie większą liczbę pacjentów, niż Instytut Reumatologii! Stosuje się tam na pacjenta po 3-4 zabiegi z fizykoterapii, które nie wymagają wielkiego nakładu pracy, mniejszą liczbę zabiegów z kinezyterapii – i za to brane są pieniądze. Według mnie jest to krzywdzące, szczególnie dla pacjenta, gdyż efekty takiego leczenia są znacznie mniejsze.