Strona główna ZARZĄDZANIE I MARKETING Samodzielna rekrutacja w gabinecie cz. I 

Samodzielna rekrutacja w gabinecie cz. I 

2049
PODZIEL SIĘ

rekrutacja

Razem czy osobno?
Rekrutację można w całości zlecić firmie zewnętrznej. W zamian za opłaconą fakturę otrzymamy dwie–trzy osoby do pracy, a w przypadku lekarzy najprawdopodobniej jedną, może dwie. Nie dostaniemy zwykle kandydatur sprawdzonych pod kątem kompetencji medycznych.

Drugim rozwiązaniem jest prze­prowadzenie rekrutacji w całości samodzielnie. Nie spotkałam jednak jak dotąd lekarza, który ma dostateczne kompetencje (również te nabyte), by skutecznie przeprowadzić rekrutację pierwszego czy piątego pracownika. Zdarzają się na rynku medycznym osoby, które same kierują jednostkami medycznymi i w miarę ilości doświadczeń zawodowych podejmują coraz lepsze decyzje w procesie rekrutacyjnym. Samodzielna rekrutacja ma wiele plusów, w tym finansowy (jest stosunkowo tania), ale i minusów. Zwykle osoba rekrutująca ma problem z podjęciem ostatecznej decyzji („żaden z kandydatów nie odpowiada mi w 100%”, „nie umiem podjąć decyzji, najchętniej zatrudniłabym dwie osoby”), jest obarczona brakiem obiektywizmu i stereotypizacją („moja poprzednia asystentka Ania okazała się fałszywą osobą i teraz nie chcę zatrudniać kolejnej o tym samym imieniu”, „u profesora Z. kształcili się sami pseudoprotetycy”, „ona ukończyła słabą uczelnię”). Plusów i minusów można znaleźć podobną ilość.

Rozwiązaniem mieszanym jest samodzielna rekrutacja ze wsparciem profesjonalistów. Jest to rozwiązanie o dużym wskaźniku skuteczności. Przede wszystkim doradca jest w stanie istotnie pomóc w tych etapach, w których przydają się kompetencje związane z zarządzaniem potencjałem ludzkimi i ogromne doświadczenie w procesie selekcji. Może przygotować bardzo dobre ogłoszenie kadrowe, filtrujące chętnych do pracy, może również przeprowadzić rozmowy kwalifikacyjne, zrealizować testy psychologiczne, a nawet pomóc wybrać jedną z dwóch czy trzech osób, na które wstępnie zdecydował się właściciel gabinetu czy kliniki. Dla zarządzającego ośrodkiem zdrowia to wielka korzyść, gdyż podczas jednej rekrutacji może przyjąć nawet kilka osób do pracy, przy tym samym koszcie pracy doradcy, co nie byłoby możliwe w przypadku współpracy z zewnętrzną firmą rekrutacyjną (płaci się za każdą zatrudnianą osobę). Doradca nie powinien mieć też większych oporów przed włączaniem w proces rekrutacji właściciela gabinetu, co pozwoli decydentowi nie tylko zapoznać się z opisem kandydatów, ale i nawiązać fizyczny kontakt przed rozmową finalną. Jako doradca nie ograniczam kontaktu osobistego z żadnym z kandydatów, a nawet zapraszam do obecności podczas rozmów, które prowadzę z kandydatami.

Jak długo może trwać rekrutacja?
Proces rekrutacji może trwać tydzień, ale najczęściej trwa około 6 tygodni. Jak skrócić ten proces? Po pierwsze, po podjęciu decyzji o publikacji ogłoszenia kadrowego, od razu to czynimy, oczywiście w odpowiednich mediach. To powinno zająć nie więcej niż 3 godziny, łącznie z dokonaniem płatności elektronicznych. Odpowiednio wybrany dzień tygodnia publikacji ogłoszenia pozwala zintensyfikować zainteresowanie naszym ogłoszeniem.

Pierwsze zgłoszenia czytamy od razu, dzień po dniu, dokonując tzw. selekcji negatywnej – odrzucając wszystkie aplikacje, które na pewno nie wzbudzają naszego zainteresowania. Jeśli zdecydowaliśmy się na publikację internetową ogłoszenia kadrowego, powinniśmy przewidzieć czas na przeglądanie zgłoszeń, w zależności od ilości spływających kandydatur, od godziny do nawet kilku godzin dziennie. Przy kluczowych stanowiskach, takich jak kierownik medyczny czy specjalista ds. kadr i płac, powinniśmy się zdecydować na co najmniej jedno rozwinięte ogłoszenie we właściwej prasie. Po 2–3 dniach od publikacji ogłoszenia w internecie powinniśmy uruchomić rozmowy kwalifikacyjne, we wcześniej zaplanowanych godzinach. Nie ma sensu umawiać się z dziesięcioma kandydatami jednego dnia lub co gorsza, dopiero po zakończeniu ukazywania się ogłoszenia, gdyż albo nie będziemy w stanie pamiętać wszystkich kandydatów do pracy (pomimo notatek) lub też odkryjemy, że ociąganie się z rozmowami kwalifikacyjnymi oznacza utratę najbardziej atrakcyjnych kandydatur („dziękuję, ale w międzyczasie już zostałam przyjęta do pracy gdzie indziej”). W zasadzie w obu przypadkach należy rekrutację rozpocząć na nowo.