Strona główna ARTYKUŁ Medical Maestro Magazine SERCE, NERKA I PŁUCO DLA KAŻDEGO? Osobowości medycyny: Prof. dr hab. n....

SERCE, NERKA I PŁUCO DLA KAŻDEGO? Osobowości medycyny: Prof. dr hab. n. med. Roman Danielewicz

Prof. dr hab. n. med. Roman Danielewicz w wywiadzie opowiada m.in. o powstaniu i funkcjonowaniu ośrodka Poltransplant, o tym, dlaczego nosi bransoletkę z napisem „Porozmawiajmy o transplantacji”, jak ważne jest podpisanie oświadczenia woli czy o weryfikacji zmarłego dawcy do pobrania narządów.

2946
PODZIEL SIĘ

Czasami zdarzają się takie przypadki, kiedy to osoby niezadowolone z procedur potwierdzających śmierć, trafiają do mediów. I niestety, mamy dużo fałszywych informacji krążących wokół transplantacji w Polsce.
Sądzę, że ma Pani na myśli sytuację z lipca 2014 roku, kiedy część rodziny i przyjaciele zmarłego 17-latka spowodowali ogromny protest. Zarzucano w nim brak woli ratowania tej osoby na rzecz pobrania narządów czy nawet handlu narządami. Użyto bardzo nieeleganckich haseł, które nie miały żadnego potwierdzenia w rzeczywistości. A u tej osoby stwierdzono śmierć mózgu, w sposób nie budzący żadnych wątpliwości. Sytuacja nieodwracalna. Ponieważ była to osoba nieletnia, według procedur to bezpośrednio rodzice mają prawo zgłosić sprzeciw na pobranie narządów. Jeden z nich nie wyrażał sprzeciwu na pobranie narządów, drugi rodzic się sprzeciwiał. I tak naprawdę w tym momencie dla nas, dla systemu i dla transplantologów cała sprawa się zakończyła. Nikt niczego nie forsował dalej; nie próbował zmieniać. Nawet pomimo specyfiki tej sytuacji – tego, że matka, która nie wyrażała zgody na pobranie narządów, była pozbawiona praw rodzicielskich. Rozpętanie tej histerii z zarzutami przeciwko anestezjologom i transplantologom, było w tym przypadku kompletnie nieuzasadnione. W mojej opinii to skrajny przykład sposobu przeżywania żałoby. Te procesy są zresztą bardzo różne; funkcjonuje wiele mechanizmów psychologicznych, np. bunt i brak pogodzenia się ze śmiercią bliskiego. I my odczytujmy to jako brak zgody na śmierć osoby młodej, a nie bunt przeciwko transplantologom, który nie miał tu uzasadnienia. Ten nastolatek odszedł, jego mózg nie żył, a po kilkunastu godzinach jego serce przestało bić. Sytuacja nieodwracalna.

Co dzieje się w sytuacji, gdy pacjent będący w ciężkim stanie mówi: „Chcę przekazać oświadczenie woli”. Jest już w szpitalu; po czym dochodzi do zgonu. Czy to ustne wyrażenie woli pozwoli szpitalowi na wszczęcie procedur zmierzających do transplantacji?
W tym przypadku nie ma twardych reguł postępowania. W naszym prawie jest zapis, że każdy podmiot leczniczy, w którym jest możliwość pobrania narządów, powinien zgłosić taki przypadek do Poltransplantu. Nie jest napisane, że musi, lub że będzie za to karany, jeśli tego nie zrobi, więc ten obowiązek jest niestety dość miękko traktowany przez część ośrodków. Dlatego nawet taka decyzja osoby tuż przed jej śmiercią, nie zawsze będzie skutkowała pobraniem narządów. W ośrodkach, które mają 10-15 pobrań rocznie, stało się to postępowaniem rutynowym i każdy chory, który tam umiera, jest pod tym kątem oceniany.

Jak wygląda przekazywanie narządów w przypadku dzieci? To jest bardzo trudny temat.
Tak, oczywiście. O ile musimy się godzić z odejściem naszych rodziców czy współmałżonków, o tyle każdemu z nas, jak sądzę, jest niezwykle trudno sobie wyobrazić odejście swojego dziecka. Prawo stanowi, że to rodzic musi podjąć decyzję o sprzeciwie na pobranie narządów. Co do zasady taki sprzeciw powinien być wcześniej zgłoszony do CRS. Raczej nie ma większych trudności, poza tragizmem tej całej sytuacji, jeżeli chodzi o uzyskiwanie akceptacji rodziców do pobrania narządów od dzieci. Jakkolwiek tych dawców pediatrycznych jest w Polsce niezwykle mało. Strasznie zależy nam na tym, żeby w jak największym stopniu wykorzystać możliwości pobrań narządów od dzieci, jeśli już dojdzie do ich śmierci, bo to są narządy… właśnie dla dzieci!