Strona główna FELIETON Stanisław Krajski. Felieton: Tytułowanie pacjentów

    Stanisław Krajski. Felieton: Tytułowanie pacjentów

    872
    PODZIEL SIĘ

    Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 8, s./p. 1037-1184

    Pacjentów traktujemy w taki sam sposób jak innych ludzi w codziennych sytuacjach. Stosujemy się zatem do wskazań etykiety towarzyskiej. Ponadto przypomnijmy, że nasze relacje z pacjentami to również relacje w specyficzny sposób „biznesowe”. Traktujemy zatem pacjentów tak, jak biznesmeni traktują swoich klientów. Ważną rolę odgrywa tu prawidłowe tytułowanie.

    W jaki zatem sposób powinniśmy zwracać się do pacjenta? W polskim kręgu kulturowym nie wolno zwracać się do drugiej osoby po nazwisku („panie Kowalski”, „pani Malinowska”). Tak zwracamy się tylko do Niemców i Austriaków. Zwroty typu „panie Stanisławie”, „pani Ewo” mogą być stosowane tylko wtedy, gdy znamy się już z pacjentem od wielu lat i nasze stosunki lekarz-stały pacjent stają się na poły przyjacielskie. Tytułowanie po imieniu jest bowiem krokiem do przejścia na „ty”.

    Zwracając się do pacjenta, o którego życiu prywatnym i zawodowym nic nie wiemy, mówimy wyłącznie „proszę pana”, „proszę pani”. Jeśli pacjent sam z siebie ujawni nam swój zawód, tytuł naukowy czy stanowisko zawodowe, wykorzystujemy to konsekwentnie przy zwracaniu się do niego mówiąc np.: „panie inżynierze”, „pani mecenas”, „panie doktorze”, „panie dyrektorze” (nawet wtedy, gdy jest wicedyrektorem), „panie rektorze” (nawet, gdy jest prorektorem), „panie pułkowniku”, „pani komisarz” itp. Jeśli pacjent był, nawet bardzo dawno temu, dyrektorem, posłem czy wiceministrem używamy w odniesieniu do niego zwrotu „panie dyrektorze”, „panie pośle” lub „panie ministrze”. Jeśli pacjent ma kilka tytułów używamy tego, który jest najbardziej znaczący. I tak, za bardziej znaczące uznaje się te tytuły, które są nieutracalne (ważniejszy jest zatem tytuł „profesor” niż „dyrektor”) lub publiczne (ważniejszy jest oczywiście tytuł „senator” niż „dyrektor”).

    Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

    Jeśli pacjent nie mówi nic o sobie, a wiemy, że będzie nas częściej odwiedzał staramy się dowiedzieć czy nie przysługuje mu jakiś tytuł i tego tytułu używać. Możemy przecież tak pokierować rozmową na temat stanu zdrowia pacjenta, że dowiemy się w jej trakcie o jego życiu zawodowym. Gdy zadamy pytanie typu: „czy pana praca powoduje, że prowadzi pan mało aktywny fizycznie tryb życia?” możemy się np. dowiedzieć, że pacjent pracuje na uczelni. Tytułujemy go wtedy „profesorem”, co zawsze stanowi swoisty komplement dla starszej osoby pracującej naukowo-dydaktycznie. Jeśli pacjentowi to nie odpowiada poprawi nas mówiąc np. „jestem tylko doktorem”. W ten sposób dowiemy się, w jaki sposób mamy go prawidłowo tytułować.

    Pamiętajmy, że ludzie utytułowani często źle znoszą sytuacje, gdy inni odnoszą się do nich w taki sposób, jakby żadnych tytułów nie posiadali.

    Pamiętajmy też o tym, by tytułów nie nadużywać i  nie wygłaszać następujących po sobie zdań typu: „Panie profesorze, czy mógłby pan profesor się rozebrać?”, „Teraz, panie profesorze, proszę nie oddychać”, „Pan profesor może się już ubrać”. Wystarczy tytułu użyć 1-2 razy podczas całej wizyty lekarskiej. Zgodnie z etykietą tytułów używamy tylko na początku i na końcu spotkania, a w trakcie rozmowy mówimy „pan”, „pani”. Jeśli spotkanie jest dłuższe, można raz czy drugi dodatkowo użyć tytułu. Nigdy nie odrywajmy od tytułów słówka „pan”, „pani” i nie mówmy: „inżynierze”, „mecenasie”, „profesorze” czy „księże”.
    Do księży mówmy albo „proszę księdza” albo, gdy znamy dodatkowy tytuł kapłana: „księże doktorze”, „księże profesorze”, „księże proboszczu”, „księże kanoniku”. Tytuł „ksiądz” jest bowiem analogiczny do zwrotu „pan”, „pani”.

    Do zakonników, którzy nie są kapłanami zwracamy się „bracie”, zakonników-kapłanów tytułujemy „ojcze”. Do sióstr zakonnych będących przełożonymi mówimy „matko”, a do pozostałych „siostro”. Do biskupa, gdy jest pacjentem, mówimy „księże biskupie”, a do kardynała – „księże kardynale”. Nawet niewierzący nie pomijają słów „księże”, „siostro”, „ojcze”. To nie jest kwestia wiary, tylko etykiety. Sytuacja jest tu analogiczna do tej, w której zwracamy się do papieża. Każdy powinien powiedzieć „Wasza świątobliwość”, a nikt „panie papież”.

    Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

    Sposób zwracania się do pacjenta jest zatem ważny w perspektywie naszych podstawowych relacji z nim. Należy więc podjąć pewien wysiłek, by prawidłowo go tytułować.

    dr n. hum. Stanisław Krajski