Strona główna FELIETON Stanisław Krajski. Felieton: Wizyta domowa

    Stanisław Krajski. Felieton: Wizyta domowa

    766
    PODZIEL SIĘ

    Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 12, s./p. 1629-1776

    W trakcie wizyty lekarza w domu chorego obowiązuje większość tych wskazań etykiety, które dotyczą wizyty „zwykłego” gościa.

    Lekarz powinien być ubrany w płaszcz, a nie kurtkę (jeśli pogoda zmusza do noszenia wierzchniego ubrania), w tzw. ubiór sportowy koordynowany – ciemne spodnie, jaśniejszą marynarkę, koszulę „garniturową”, krawat, skórzane półbuty. Lekarka również powinna być ubrana w płaszcz, a nie kurtkę i najlepiej w kostium i buty z zakrytymi palcami i piętami.

    Po otwarciu drzwi przez gospodarza nie witamy się z nim przez podanie ręki, jeśli ręki do nas nie wyciąga. Jeśli rękę wyciągnie, oczywiście podajemy mu swoją. Po przywitaniu słownym zdejmujemy wierzchnie ubranie. Nie zdejmujemy butów, by chodzić w skarpetkach. Jeśli pogoda powoduje, że nasze buty są mokre i zabłocone, zmieniamy je na półbuty skórzane przyniesione ze sobą (w innych wypadkach pozostajemy w butach, w których przyszliśmy).

    Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

    Następnie prosimy o możliwość skorzystania z łazienki i prosimy o ręcznik. Myjemy ręce, poprawiamy krawat i uczesanie i udajemy się do pokoju, w którym czekają na nas gospodarze. Witamy się najpierw z gospodynią, potem gospodarzem i, ewentualnie, pozostałymi osobami.

    Podejmując rozmową z domownikami nie mówmy do nich „Panie Bronisławie” czy „Pani Magdaleno”, ten sposób tytułowania zarezerwowany jest dla osób nam bliskich, z którymi w najbliższym czasie możemy przejść na „ty”. Nie zwracajmy się też do domowników po nazwisku. W naszym kręgu kulturowym jest to niegrzeczne (dopuszczalne jest w Niemczech i Austrii). Jeśli na drzwiach zobaczyliśmy wizytówkę z tytułem naukowym gospodarza, używajmy go w rozmowie. Tak samo postępujmy, gdy znamy tytuły naukowe czy funkcje służbowe domowników (dyrektor, dziekan, pułkownik itp.).

    Przed badaniem pacjenta przeprowadzamy krótką, lekką rozmowę towarzyską, tzw. small talk z pacjentem i jego rodziną. W jej trakcie warto zwrócić uwagę na niektóre elementy wyposażenia mieszkania, np. obrazy czy bibeloty. To jest, jak podkreślają podręczniki savoir-vivre’u czy etykiety biznesu, dobry temat dla takiej kurtuazyjnej „rozmowy o niczym”. O pogodzie rozmawiajmy tylko wtedy, gdy jest wyjątkowo nietypowa (burze, ulewy, upały, obfite opady śniegu). Gdy podejmiemy temat pogody, a od wielu dni jest ona taka sama i nie ma w niej żadnych skrajności, może to zostać odebrane przez domowników jako ich lekceważenie (podejmowanie rozmowy „aby zbyć”). Podręczniki zalecają, by w trakcie takiej rozmowy unikać dowcipów. Każdy ma inne poczucie humoru i to, co nas bawi, innego może zgorszyć czy urazić.

    Przed zabraniem się do zbadania pacjenta prosimy pozostałe osoby o opuszczenie pomieszczenia, jeśli pacjent nie jest dzieckiem czy osobą wiekową, mającą kłopoty z kojarzeniem i pamięcią. Powinniśmy zadbać o to, by warunki wizyty były takie jak w przychodni, by nie naruszyć sfery intymności pacjenta i tajemnicy lekarskiej.

    W trakcie badania również prowadzimy z pacjentem rozmowę towarzyską. Pamiętajmy, że obowiązują nas tu wszystkie wskazania etykiety, które obowiązują gościa.

    Po zakończeniu części „fachowej” wizyty i wypisaniu recept poświęcamy jeszcze pewien czas rozmowie na neutralne tematy (nie rozmawiamy o polityce, religii, moralności itp.).

    Przed pożegnaniem się jeszcze raz udajemy się do łazienki i myjemy ręce. Następnie żegnamy się ze wszystkimi w pomieszczeniu, w którym przebywają gospodarze. Ubieramy się w przedpokoju i opuszczamy mieszkanie, mówiąc już tylko „do widzenia”.

    dr n. hum. Stanisław Krajski