SUPER HIP / SUPER KNEE PIERWSZY ZABIEG W POLSCE Osobowości medycyny: Dr...

SUPER HIP / SUPER KNEE PIERWSZY ZABIEG W POLSCE Osobowości medycyny: Dr n. med. Milud Ibrahim Shadi

Dr n. med. Milud Ibrahim Shadi – specjalista w zakresie ortopedii i traumatologii. Pracuje w ORTOP Poliklinice w Poznaniu, a także w Szpitalu Ortopedyczno-Rehabilitacyjnym im. W. Degi w Poznaniu. Absolwent Uniwersytetu Alfatah w Trypolisie na Wydziale Lekarskim. W 1996 r. odbył specjalizację w zakresie ortopedii i traumatologii ruchu pod kierunkiem prof. Witolda Marciniaka. W 2003 r. uzyskał tytuł doktora nauk medycznych. Zajmuje się ortopedią dziecięcą i dorosłych, wrodzonymi wadami stóp końsko-szpotawych, badaniami stawów biodrowych u dzieci i niemowląt. Stosuje metodę Ilizarowa w wydłużaniu kończyn. W maju 2015 r. wraz z zespołem lekarzy przeprowadził pierwszą w Polsce operację typu super hip / super knee, która pozwala na naprawienie złożonej deformacji stawu biodrowego oraz kolanowego. Członek wielu towarzystw naukowych. Wierzy w rozmowę z pacjentem i kontakt z dzieckiem i jego rodziną. Prywatnie zapalony maratończyk.

7357
PODZIEL SIĘ

Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 11, 1481-1628

Anna Rusin: Jako ortopeda dziecięcy stosuje Pan metodę Ilizarowa, która jest jednym z narzędzi Pana działań. Na czym ona polega?
Milud Ibrahim Shadi: W ortopedii dziecięcej, którą się zajmuję, mam do czynienia głównie ze schorzeniami dziecięcymi poza kręgosłupem. Specjalizowałem się w metodzie Ilizarowa – jest to metoda, która rozwinęła się w Kurganie w Rosji w latach 50., zaraz po II wojnie światowej. Było tam wtedy dużo ofiar, w tym złamań, zapaleń kości, braku zrostów złamań. Metoda rozwijana była na podstawie leczenia złamań i zauważono widoczne efekty. Oczywiście później metoda ta została rozpowszechniona we Włoszech, gdzie poprawiono komfort jej stosowania dla pacjenta, to były lata 80. W momencie, gdy dotarła do Stanów Zjednoczonych, stała się bardzo popularna. Metoda ta oparta jest na czymś takim, co nazywa się osteogenezą dystrakcyjną. Rozciągamy w niej powoli kości, które przecięte na ostro zaczynają tworzyć w szczelinie kostninę – stąd nazwa osteogeneza dystrakcyjna. Posługując się tą metodą należy zadbać o pewne zasady, jak miejsce, gdzie przecinamy kość i to w jakim tempie rozciągamy kość, co rozpoczynamy po 5-7 dniach od operacji. Metoda ta  ma szerokie zastosowanie,  przed wszystkiemu w wydłużaniu kości, korekcji osi (prostowanie  krzywej kości)  oraz zaburzeniach zrostu. Główne działanie tej metody opiera się na tym, że miejsca muszą być rozciągane wolno, w określonym tempie, nawet o określonej godzinie, by były skuteczne. To jest trudne zarówno dla lekarza, jak i pacjenta. Jeżeli zadba się o to wszystko, mamy pozytywny efekt leczenia.

Magdalena Szumska: Ile zabiegów tą metodą przeprowadza się obecnie w Polsce?
Nie posiadam takich informacji, możemy szacować, że w skali rocznej w Poznaniu jest realizowanych około 100 zabiegów. W tej chwili metoda Illizarowa może być używana zarówno jako leczenie rekonstrukcyjne, jak i w przypadku urazów.

A.R.: Co jest najważniejsze przy kwalifikacji i przygotowaniu pacjenta do zabiegu z wykorzystaniem tej metody?
Najważniejsze jest, by lekarz, który kwalifikuje pacjenta do takiej metody, miał ustalony plan działania. Ten plan powinien być wcześniej przedstawiony pacjentowi czy rodzicom małego pacjenta. Trzeba wyjaśnić wszystko od początku. Jest to metoda wymagająca wiele zarówno od lekarzy, jak i od pacjentów. Ta procedura nie kończy się tak, jak inne operacje, kiedy robimy zabieg na sali operacyjnej, zamykamy skórę, operacja skończona, nakładamy gips. Ona na tej sali dopiero się zaczyna, bardzo ważne jest prowadzenie pacjenta po operacji. W związku z tym pacjent przed wejściem na salę jest informowany o wszystkich możliwościach i ewentualnych zagrożeniach. Praktycznie rzecz biorąc jest to metoda obarczona dużymi problemami, powikłaniami, ale trzeba zrobić tak, żeby powikłania te nie wystąpiły.

A.R.: Z jakimi konsekwencjami muszą liczyć się pacjenci, którzy poddają się tym zabiegom?
Pacjenci muszą być często kontrolowani, żeby uniknąć powikłań. Pacjent musi często przychodzić na wizyty kontrolne, a ja jako lekarz muszę go zbadać, sprawdzić jakie ma ograniczenia w zakresie ruchu danego stawu. Jeśli ruch jest zbyt mały, wówczas muszę zlecić więcej ćwiczeń tego stawu, by zwiększyć zakres. Czasem widzę, że jest zaczerwienienie skóry, wówczas zalecam częstsze zmiany opatrunku, nie co drugi dzień jak zwykle, tylko codziennie albo zmieniam pacjentowi leki. Jeżeli chodzi o kostninę, która powstaje, to różnie z tym bywa – czasem powstaje normalnie, nazywamy ją wówczas normotroficzną i wszystko jest w porządku. Normalne kostniny rozciągamy w tempie 1 mm na dobę, jest to standard. Podzielone jest to na 4 cykle, czasami zdarza się, że podczas kontroli w trakcie badania USG widać, że kostnina jest mocna – hipertroficzna, wówczas musimy rozciągać szybciej – nawet 1,5 mm na dobę, inaczej kość się zrośnie i nie będzie możliwe jej wydłużenie. W przeciwnym wypadku, gdy kostnina jest słabsza (hipotroficzna), a nie taka, jaka powinna być, zwalniamy tempo dystrakcji.