Taksówkarz na wyścigach. Adrenalina połączona z bezpieczeństwem

Taksówkarz na wyścigach. Adrenalina połączona z bezpieczeństwem

Artur Bachan – miłośnik motoryzacji, taksówkarz od 5 lat. Założyciel i wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Warsaw Speed Team. Jego celem jest propagowanie bezpiecznej jazdy, a co za tym idzie ograniczenie nielegalnych wyścigów na ulicach polskich miast. Jak sam twierdzi, jest szczęśliwy bo nie ma szefa, a praca to również jego pasja.

825
PODZIEL SIĘ

Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 5, s./p. 593-740

Na ulicy jeżdżę zarówno taksówką jak i drugim autem przeznaczonym
do wyścigów, i co dzień widzę (…) „chojraków”, którzy (…) próbują się
ze mną ścigać.
Zapraszam takie osoby na tor, a tor weryfikuje,
czy ktoś jest naprawdę dobrym kierowcą.


Anna Rusin: Czym powinna charakteryzować się osoba, która chciałaby zostać zawodowym kierowcą?
Artur Bachan: Na pewno powinna być komunikatywna, mieć kulturę osobistą, a także predyspozycje do kierowania pojazdami. Ważna jest rozwaga, umiejętność panowania nad własnymi emocjami, odpowiednie podejście do każdego klienta.

Musi Pan lubić kontakt z ludźmi, jeżdżąc na co dzień taksówką.
Jest to ciekawa praca, poznaje się różnych ludzi i ich historie. Na przykład dzisiaj wiozłem 70-letnią panią, która opowiadała mi świetne dowcipy i uśmiałem się do łez.

Czy zdarzyło się Panu zabronić komuś wsiąść do samochodu?
Nie zabroniłem, ale wiele razy zdarzało się, że zwalniałem i odwracałem się do klienta i mówiłem: „Człowieku, jeśli się nie uspokoisz, kończymy kurs”.

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

Jest Pan wiceprzewodniczącym Rady Nadzorczej Warsaw Speed Team. Co Pana zainspirowało do utworzenia tego stowarzyszenia?
Mniej więcej w 2007 roku istniał jeszcze portal Grono.pl. Wystawiłem zdjęcia swojego samochodu – Hondy, tej samej, którą się teraz ścigam. Wtedy nie wyglądała tak, jak teraz (śmiech). Ktoś mnie zapytał czy ścigałem się tym samochodem, odpowiedziałem, że nie, nigdy nie brałem udziału w żadnych wyścigach. Zaproponował, że zabierze mnie na spotkanie z ludźmi, którzy ścigają się po ulicach Warszawy. Zgodziłem się i w ten sposób poznałem tych, z którymi później stworzyliśmy legalnie działające stowarzyszenie. Chcieliśmy zabierać młodych ludzi z ulic, dać im alternatywę, możliwość ścigania się w bezpiecznym miejscu, aby mogli pobawić się i wyszaleć.. A przede wszystkim chcieliśmy nauczyć ich bezpiecznej jazdy. Tak to wszystko się zaczęło.