Strona główna WYWIAD Taksówkarz na wyścigach. Adrenalina połączona z bezpieczeństwem

Taksówkarz na wyścigach. Adrenalina połączona z bezpieczeństwem

Artur Bachan – miłośnik motoryzacji, taksówkarz od 5 lat. Założyciel i wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Warsaw Speed Team. Jego celem jest propagowanie bezpiecznej jazdy, a co za tym idzie ograniczenie nielegalnych wyścigów na ulicach polskich miast. Jak sam twierdzi, jest szczęśliwy bo nie ma szefa, a praca to również jego pasja.

1942
PODZIEL SIĘ

Czy Wy, jako organizatorzy, również bierzecie udział w zawodach?
Zdecydowanie tak. Nie tylko się przyglądamy, ale też sami bierzemy czynny udział, bo to jest nasza pasja – dlatego założyliśmy stowarzyszenie.

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

A co Pan sądzi o nielegalnych wyścigach na ulicach polskich miast?
Cóż, ciężko powiedzieć, bo, jak już wspominałem, sam od tego zaczynałem. Może powiem, dlaczego tak się dzieje – przyczyną jest brak alternatywy dla tych ludzi, którzy chcieliby się wyładować po pracy, wyrzucić z siebie stresy codziennego dnia. Nie mają gdzie tego zrobić, bo takich imprez nie ma. Organizuje się wiele innych wydarzeń, np. co dwa-trzy tygodnie przez Warszawę przejeżdżają rowerzyści, blokują całe miasto i nie ma z tym najmniejszego problemu. Kiedy my chcieliśmy zorganizować imprezę i zamknąć jedną ulicę jeden raz w roku, wszyscy robili nam problemy. A przecież sami chcieliśmy znaleźć sponsorów, wówczas miasto nie ponosiłoby żadnych kosztów poza zamknięciem tej jednej ulicy i zabezpieczeniem imprezy.

ArturBachan4

Jak wygląda organizacja w innych miastach ?
W Łodzi, gdzie organizowaliśmy Puchar Polski, nie było żadnych problemów. Ścigałem się w wielu miastach Polski, w Ełku, Słupsku, Olsztynie i tam można się porozumieć z władzami miasta, aby zamknąć parę ulic. Przychodziły naprawdę dziesiątki tysięcy ludzi, by oglądać zawody. Jest więc pozytywny odzew nie tylko od strony kibiców, mieszkańców i władz miasta, ale także policji, straży pożarnej, ratownictwa medycznego. To dowód na to, że imprezę można naprawdę dobrze zabezpieczyć, bez zagrożenia, że komuś coś się stanie. Niestety w Warszawie władze miasta są oporne i potem słyszymy, że młodzi ludzie ścigają się nielegalnie.

Wróćmy do Pana zawodu. Jak wygląda dzień taksówkarza?
Różnie. Jest to wolny zawód, więc nie mam szefa. Jeżeli zaśpię, to się nie stresuję, nie spieszę, nie muszę opuszczać śniadania i ciepłej herbaty, żeby biec do samochodu. Jak sobie zaplanuję, że wstanę o czwartej nad ranem i wyjdę o piątej do pracy, to tak jest, ale nieraz jest tak, że mogę zaspać. Potrzebuję iść do lekarza – nie muszę dzwonić do szefa, po prostu podjeżdżam i idę do lekarza, tak samo ze sprawami urzędowymi. To są zalety tej pracy, natomiast wady – nie mam płatnego urlopu, na urlop muszę zapracować sobie sam. Każdy dzień wygląda inaczej. Jeśli będzie mi się chciało pracować do 19, to będę pracował do 19, a jak będzie bardzo dobry ruch, to nawet i do 24. Nie ma tutaj reguły, każdy dzień może wyglądać zupełnie inaczej.