Strona główna WYWIAD Taksówkarz na wyścigach. Adrenalina połączona z bezpieczeństwem

Taksówkarz na wyścigach. Adrenalina połączona z bezpieczeństwem

Artur Bachan – miłośnik motoryzacji, taksówkarz od 5 lat. Założyciel i wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Warsaw Speed Team. Jego celem jest propagowanie bezpiecznej jazdy, a co za tym idzie ograniczenie nielegalnych wyścigów na ulicach polskich miast. Jak sam twierdzi, jest szczęśliwy bo nie ma szefa, a praca to również jego pasja.

1844
PODZIEL SIĘ

Woli Pan pracować w dzień czy w nocy?
W dzień nie chce się spać tak, jak w nocy (śmiech). W weekendy trzeba jednak popracować późną porą. Jak już wspominałem, ludzie mają wtedy wolne, więc się bawią, rozwozi się też ich po znajomych, krewnych, rodzinie, bo imieniny, komunie, chrzciny… Zresztą widać to na mieście, na dziesięć samochodów osiem to taksówki. Ale w zazwyczaj jeżdżę za dnia.

Czy praca taksówkarza w nocy jest bezpieczna?
Powiem tak – wychodzę z założenia, że wszystko jest niebezpieczne. Zdarzają się sytuacje niezbyt przyjemne, na przykład pasażer ucieka, kłóci się o rachunek albo straszy. W taksówce też trafiają się normalni i wariaci, tak jak wszędzie, więc myślę, że ten zawód jest tak samo bezpieczny, jak każdy inny. Jest jednak pewien element ryzyka, bo jeździmy w weekendowe noce, kiedy – bądźmy szczerzy – co druga osoba jest pod wpływem alkoholu. Trzeba umieć sobie radzić w takich przypadkach.

Czy są miejsca, do których Pan nie chce bądź nie lubi jeździć?
Nie. Czy to w mieście, czy na obrzeżach Warszawy, wszędzie podjeżdżam i nie mam dyskomfortu, by jechać w konkretną okolicę.

ArturBachan3