Strona główna PASJE MEDYCYNY Wiolonczelistka z Operacji Muzyka

Wiolonczelistka z Operacji Muzyka

Muzyka jest dla niej sposobem komunikacji, a wiolonczela pomaga w wyrażaniu emocji. Zuzanna Lohani – z zawodu lekarz, po godzinach wiolonczelistka. Pracuje w Szpitalu Klinicznym Przemienienia Pańskiego w Poznaniu. Jej wielką pasją jest gra na wiolonczeli. Absolwentka szkół muzycznych, lekarz w trakcie specjalizacji z radiologii, członkini zespołu Wielkopolskiej Izby Lekarskiej – Operacji Muzyka. Jej gry możemy posłuchać podczas licznych koncertów. Jak sama przyznaje, woli grać z zespołem, ponieważ granie solo nie daje radości muzykowania.

3041
PODZIEL SIĘ

Zuzanna_Lohani

Dlaczego wybrała Pani wiolonczelę?
Zaczęłam grać na wiolonczeli, ponieważ moja siostra grała na skrzypcach, a rodzice zaproponowali, żebym wybrała inny instrument, aby nie było między nami rywalizacji. Dwa różne instrumenty dawały też możliwość stworzenia duetu i wspólnego grania. Stąd wybór padł na wiolonczelę.

Czym jest dla Pani wiolonczela?
Jak sama nazwa wskazuje, jest to instrument, czyli narzędzie. Wiolonczela daje mi możliwość wyrażania emocji, dzielenia się pięknem. Traktuję bardzo instrumentalnie mój instrument (śmiech). Oczywiście jestem z nim związana, ale nie identyfikuję się z nim, nie traktuję jako symbolu, nie dorabiam do niego życiowej ideologii. Wiolonczela jest dla mnie raczej nieodłącznym towarzyszem muzycznych wędrówek po świecie.

Uczyła się Pani w szkole muzycznej?
Tak, chodziłam do szkoły muzycznej najpierw podstawowej, a później średniej.

Dlaczego nie kontynuowała Pani edukacji muzycznej?
Początkowo chciałam kontynuować naukę na ówczesnej Akademii Muzycznej w Poznaniu, ale ostatecznie podjęłam inną decyzję – być może za sprawą pani profesor, która uczyła mnie gry na wiolonczeli i powtarzała, że granie jest wspaniałe, ale nigdy nie namawiała mnie, żebym szła zawodowo w tym kierunku. Uważała, że jest bardzo wiele pięknych zawodów, a grać można nie będąc profesjonalnym muzykiem. Dlatego też poszłam na teatrologię, z której po pół roku nauki zrezygnowałam i zdecydowałam, że będę zdawać na medycynę. Na etapie życia „okołomaturalnego” bardzo trudno zdecydować, co będzie się robić w przyszłości, szczególnie w moim przypadku, bo miałam różne zainteresowania.

Skąd pomysł na studiowanie medycyny?
Moi rodzice są lekarzami, ale ja nigdy nie wykazywałam skłonności i zainteresowań biologiczno-medycznych. Przed maturą wydawało mi się, że decydując się na medycynę musiałabym zrezygnować z moich pasji, sądziłam, że studiując ten kierunek będę miała mało czasu wolnego. Jednak kiedy rozpoczęłam inne studia – teatrologię – i zaczęłam myśleć nad sensem tego, co mam robić w przyszłości, zdecydowałam, że jednak medycyna będzie lepszym kierunkiem. Ta zmiana nastąpiła dość nagle (śmiech).