Strona główna WYWIAD WYWIAD EXCLUSIVE Zarządzający w medycynie: Dr n. med. Maciej Hamankiewicz

WYWIAD EXCLUSIVE Zarządzający w medycynie: Dr n. med. Maciej Hamankiewicz

Dr n. med. Maciej Hamankiewicz podczas wywiadu opowiada m.in. o działalności samorządu lekarskiego, zatrudnianiu lekarzy z innych krajów oraz współpracy Polski z Ukrainą. Porównuje sytuację polskiej służby zdrowia z zagraniczną oraz sposoby zatrudniania lekarzy i lekarzy dentystów. Odpowiada także na pytanie Redaktor Naczelnej, kim jest dobry lekarz i dlaczego powinien być humanistą.

2707
PODZIEL SIĘ

Zabierają czas i energię. A co z tym NFZ-etem?
Trzeba zmienić filozofię, by lekarz miał więcej czasu. Poprzednia pani premier mówiła, że trzeba rozwiązać NFZ, miała na to osiem lat i potem sama to zablokowała. Minister Arłukowicz nigdy nie zrealizował zapowiadanego przez siebie planu zlikwidowania NFZ, ale albo nie umiał, albo ktoś mu przeszkadzał. A wracając do rejestrów, aby je ktoś prowadził – i podkreślam, nie musiałby to być lekarz – potrzebne są specjalnie desygnowane na to środki. A najważniejszym rejestrem jest statystyka.

Dzięki niej powinniśmy więcej wiedzieć.
Mamy jednostkę numer X. Statystyka nam podpowie, że pacjentów z taką jednostką jest w Polsce tyle a tyle. Ale czy to będzie prawda? Nie, bo statystycznie zapisywane są tylko pierwsze trzy jednostki. I trzeba myśleć o tym, jaka diagnoza jest najlepiej refundowana przez NFZ. Statystyka jest absolutnie zafałszowana. I nigdy Pani nie pojmie, dlaczego pacjent leżący na ostre zapalenie trzustki na internie to 50 punktów, a ten sam pacjent z wypisem z oddziału chirurgicznego to 160 punktów! Tego nikt nie potrafi zrozumieć i takich przykładów jest multum. To doprowadziło do absolutnej patologii w rozpoznaniu faktycznej sytuacji epidemiologicznej w Polsce.

Chce Pan powiedzieć, że mamy zafałszowane statystyki?
Tak, mamy je zafałszowane. Mogła pomóc statystyka rejestru nowotworów. Mija 9 miesięcy. Ale oszukańcze mówienie narodowi, że to jest nielimitowane… Skoro za nowotwór nie chce się zapłacić, to znowu szuka się innych sposobów, by dostać te pieniądze. I na koniec znowu bije się pokłony ekonomii.

Ekonomia z tej perspektywy brzmi naprawdę okropnie.
To jest parodia ekonomii. Ma Pani na przykład szpital, który ma kontrakt blisko 50 mln zł rocznie i 48 mln zadłużenia, wymagalnego i niewymagalnego. Właściciel, czyli organ założycielski SP ZOZ nie zastanawia się jak pomóc, a Ustawa o działalności leczniczej zmusza do pokrycia straty, a to jest 6 milionów w roku. Skąd wziąć 6 mln zł, jeśli nie ma na bieżące inwestycje? I rok do roku te 5–6 mln zł… Pacjenta trzeba wozić na diagnostykę do sąsiedniego szpitala, aparat rentgenowski jest tak stary, że nie można dostać do niego żadnych części. A pacjenci napływają, bo po prostu nie wiedzą. A z pacjentami ma do czynienia lekarz. Sytuacja lekarza jest po prostu okropna!

Koszty rosną, lekarz w dramatycznej sytuacji, trudno to unieść również psychicznie…
Mało tego, stosowanie zasad ekonomii, które są opisane, powoduje bunt i niechęć społeczną. Skoro rodzina nie chce odbierać chorego, starszej osoby ze szpitala, bo akurat dzisiaj nie może, to powinno się naliczyć dwieście parę złotych za dobę, zgodnie z rozporządzeniem ministra zdrowia… Zachowania ekonomiczne nie są przestrzegane przez wszystkich. Zauważmy, że ten, który usiłuje działać w ramach ustalonych zasad, jest dziwolągiem. Dotyczy to tej ekonomii, rozumianej jako realizacja stosownych zapisów: zarządzeń, rozporządzeń regulaminów, a nie oczywiście jakiejś dzikiej oszczędności.

Ekonomia to nie tylko oszczędzanie. Ekonomia to również odpowiednie zarządzanie ruchem pacjentów, to doprowadzenie do tego, żeby…
…nie ma kadry zarządzającej, u której by to funkcjonowało! Przyjrzyjmy się bliżej strukturze jednego ze szpitali wojewódzkich: rozbudowywana liczba dyrektorów, więcej zarządzeń niż dni w roku, montowane kamery…