Strona główna WYWIAD WYWIAD EXCLUSIVE Zarządzający w medycynie: Dr n. med. Maciej Hamankiewicz

WYWIAD EXCLUSIVE Zarządzający w medycynie: Dr n. med. Maciej Hamankiewicz

Dr n. med. Maciej Hamankiewicz podczas wywiadu opowiada m.in. o działalności samorządu lekarskiego, zatrudnianiu lekarzy z innych krajów oraz współpracy Polski z Ukrainą. Porównuje sytuację polskiej służby zdrowia z zagraniczną oraz sposoby zatrudniania lekarzy i lekarzy dentystów. Odpowiada także na pytanie Redaktor Naczelnej, kim jest dobry lekarz i dlaczego powinien być humanistą.

3063
PODZIEL SIĘ

Trzymam w ręku, piękne.
Wpiąłem sobie i przypomina mi to wrześniowe spotkanie, kiedy podpisaliśmy z prezesem Wszechukraińskiego Stowarzyszenia Lekarskiego porozumienie o wzajemnej współpracy. Co tu dużo mówić: rachunki krzywd między narodami są różne, ale wszystko, co niedobre, powoli trzeba zasypywać. Nie ma z kim rozmawiać? Odwrotnie! Trzeba rozmawiać z Ukraińcami.

Tu z tyłu tej odznaki jest napisane: „Chwała lekarska”.
Tak. Dopowiem jeszcze, że jak się nie zbuduje struktur wspomagających demokrację, to ta demokracja padnie.

Skoro jesteśmy przy odznaczeniach: gratuluję! Dostał Pan też odznakę Polskiego Towarzystwa Lekarskiego Gloriae Medicinae. Ma Pan odznakę Złoty Krzyż Zasługi, z 2009 r.
Bardziej mnie interesuje Brązowy Krzyż Zasługi, który otrzymałem wcześniej, bo to za działalność w harcerstwie. Bardziej jestem też dumny z listu od biskupa częstochowskiego Musiała, który w ten sposób podziękował po zakończeniu stanu wojennego tym, którzy nieśli pomoc uwięzionym i internowanym. Wbrew pozorom pomaganie rodzinom tych ludzi też było niewskazane i ktoś mnie ostrzegł, że jestem na liście do aresztowania. Ja natomiast w podziemiach kościoła, badając ludzi czy rozpakowując paczki z lekami i rozdając leki albo przyczepą kempingową zwożąc leki z aptek, nie czułem się wrogiem państwa.


Ja natomiast w podziemiach kościoła, badając ludzi czy rozpakowując paczki
z lekami i rozdając leki albo przyczepą kempingową zwożąc leki z aptek,
nie czułem się wrogiem państwa


Jest Pan z tego dziś dumny?
Dumny to jestem, ale z odznaczeń mojego dziadka. Ciężko w Polsce znaleźć oficera, który ma odznaczenia za wszystkie trzy powstania śląskie, za wojnę polsko-bolszewicką, za obronę Warszawy w 1939 r., za Związek Walki Zbrojnej, za Powstanie Warszawskie, łącznie z Virtuti Militari. To wiele w porównaniu z tymi moimi skromnymi odznaczeniami. Może Pani o mnie napisać, że jestem jednym z szarych ludzi w Polsce (śmiech).

Ludzie są zazdrośni o władzę. Pan ma też takie osoby wokół siebie?
Gdy przyjechałem tu do Warszawy, też zauważyłem te niechętne osoby. Gdy mówili: „przyjechał człowiek ze Śląska”, to nawet się tym przejmowałem. Potem jeden z przyjaciół powiedział mi tak: „ty chyba zwariowałeś! Każdy przyzwoity człowiek na takim miejscu musi mieć jakąś opozycję. I ty się z tego ciesz!”. I cieszę się. Gdybym był pozbawiony tych ludzi, którzy patrzą mi na ręce, to łatwiej by było o pomyłkę. A tak sprawa jest jasna: trzeba robić wszystko tak, by nikt nigdy nie mógł się do niczego przyczepić! I myślę, że tak jest.