Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: Andrzej Sokołowski, Siła głosu prywatnych szpitali

Zarządzający w medycynie: Andrzej Sokołowski, Siła głosu prywatnych szpitali

Andrzej Sokołowski – Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych. Prezes zarządu Centrum Rehabilitacji i Odnowy Biologicznej w Gdyni Orłowie. W 2008 r. uhonorowany tytułem Menedżer Roku w Ochronie Zdrowia. Wiceprzewodniczący Gdańskiej Izby Lekarskiej w III kadencji samorządu. W wywiadzie z Magdaleną Szumską mówi o rozwoju sektora prywatnych usług medycznych, trudnościach systemowych, wymagających pacjentach, rozwoju telemedycyny, a także chwali poprzedni system kształcenia pielęgniarek i gani współczesną politykę.

1680
PODZIEL SIĘ

Absurd. Cudowna lekkość w obliczu czyjejś tragedii.
Jeśli mówimy o działaniu biznesu, uczciwości w biznesie, odpowiedzialności w administracji i tak dalej, to Polska jest ciągle dzikim krajem. Mamy jednak nadzieję na zmianę. Duża grupa przedsiębiorców zaczęła funkcjonować za granicą – w Holandii, Anglii, skąd czerpią europejskie zasady biznesu i odpowiedzialności administracyjnej, które może wreszcie zaczną u nas obowiązywać. Na razie jesteśmy krajem Unii Europejskiej, natomiast mentalnie ciągle jeszcze pasujemy do wspólnoty państw niepodległych z dawnej grupy moskiewskiej. Dzisiaj urzędnik za nic nie jest odpowiedzialny, to jest nadal najbezpieczniejsza funkcja. Choć jest ustawa o odpowiedzialności urzędniczej, jeszcze nikt nie słyszał o procesie, w którym skazano by urzędnika za błędną gospodarczo decyzję. A prezesi w firmach odpowiadają nawet za zaniechanie.

Czy Stowarzyszenie, które Pan założył, stawia sobie za cel również budowanie sieci połączeń, transfer wiedzy między dyrektorami jednostek publicznych?
Każdy z członków zarządu prowadzi własny biznes, każdy musi go doglądać, w związku z tym praktycznie opisane wcześniej działania wyczerpują to wszystko, na co znajdujemy czas. Ciągle jesteśmy zapaleńcami, a nie pracownikami etatowymi. Założyliśmy Stowarzyszenie, bo mieliśmy wrażenie, że jesteśmy pyłem w systemie, każdy może nas zamknąć, bo jesteśmy źle widziani; bez przerwy są na nas ataki ze strony sektora publicznego. Po parunastu latach mamy dwie poważne kancelarie prawne, z którymi mamy stałe umowy, żeby w trudnych sytuacjach móc korzystać z ich dużej wiedzy akademickiej i praktycznej w ochronie interesów prywatnych medycznych inwestorów.

Liczą się Państwo na arenie naszego kraju?
Dzisiaj jest mniejsze zagrożenie, nie wyobrażam sobie sytuacji, w której prezes NFZ-etu nie jest w stanie przyjąć prezesa Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych we w miarę krótkim terminie. Nie ma takiej sytuacji. Jeśli potrzebujemy się spotkać, to termin mamy szybko.

Czy może zwiastować to przełom, a więc większy stopień prywatyzacji sektora ochrony zdrowia?
Ostatnio Trybunał Konstytucyjny w pewnej sprawie wydał wyrok mówiący, że bezpieczeństwo zdrowotne społeczeństwa nie jest konstytucyjnym obowiązkiem państwa. Czyli powoływanie się na to, że musimy utrzymywać szpitale publiczne, nie istnieje. Tym bardziej, że życie dowodzi, że skoro upadło PSS SPOŁEM i nie zabrakło nam chleba, skoro upadły przedsiębiorstwa transportowe, a tramwaje i autobusy dalej jeżdżą, to prywatyzacja szpitali nie jest zagrożeniem. Problemem jest tylko legislacja. Państwo nie ma być właścicielem, ma być regulatorem, czyli ustalać warunki współpracy podmiotów. My to ciągle próbujemy przekazać politykom, ale idzie to z dużą trudnością.

sokołowski5

Jak długo będzie Pan prowadził Stowarzyszenie w zaproponowanym przez siebie kierunku?
Zostałem prezesem Stowarzyszenia po jego utworzeniu, a teraz powołano mnie na kolejną 5-letnią kadencję, czyli tak naprawdę do emerytury. Koledzy wybrali mnie prawie że jednogłośnie, w związku z tym wiem, że proponowany przeze mnie kierunek im odpowiada i rozumieją to, co robimy.