Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: Andrzej Sokołowski, Siła głosu prywatnych szpitali

Zarządzający w medycynie: Andrzej Sokołowski, Siła głosu prywatnych szpitali

Andrzej Sokołowski – Prezes Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Szpitali Prywatnych. Prezes zarządu Centrum Rehabilitacji i Odnowy Biologicznej w Gdyni Orłowie. W 2008 r. uhonorowany tytułem Menedżer Roku w Ochronie Zdrowia. Wiceprzewodniczący Gdańskiej Izby Lekarskiej w III kadencji samorządu. W wywiadzie z Magdaleną Szumską mówi o rozwoju sektora prywatnych usług medycznych, trudnościach systemowych, wymagających pacjentach, rozwoju telemedycyny, a także chwali poprzedni system kształcenia pielęgniarek i gani współczesną politykę.

1680
PODZIEL SIĘ

Nadal jednym z głównych problemów polskiej służby zdrowia jest to, że społeczeństwo ma zakodowane, że za zdrowie się nie płaci.
Uczymy obywateli od 25 lat, że nie trzeba płacić, bo jest przecież NFZ i to nam się należy. Jeżeli się należy, to korzystamy tylko z NFZ-etu, a NFZ nie umie czy nie chce wycenić prawidłowo usług. Ceny są wyliczone minimalnie, na najgorszych materiałach, są zaniżane. A 95% przychodów szpitali prywatnych to przychody z NFZ-etu. Cierpi na tym pacjent, który nie ma nawet prawa sam dopłacić do procedury! To jest jakiś absurd, to jest szkodzenie pacjentowi. Ja jako obywatel, niezależnie od tego czy jestem, czy nie lekarzem, chcę mieć tę możliwość, że kiedy trafię do szpitala ze złamaną nogą, to mogę powiedzieć: „panie doktorze, pan gipsuje tym zwykłym gipsem, a ja chciałbym plastikowy albo specjalny but. On kosztuje 2 tysiące, stać mnie na niego, poproszę ten but. Proszę wystawić rachunek za to wszystko, czego nie zapłaci NFZ”. Teraz nie można tego zrobić. To jest ograniczenie również moich obywatelskich praw, no ale to jest polityka…

Często w głowach zarządzających jednostkami publicznymi tkwi przekonanie, że nie ma absolutnie żadnych możliwości, by pokazać społeczeństwu, iż można za pewne procedury zapłacić z własnej kieszeni.
Można dopłacić do produktu, ale nie do procedury. Z płaconych przeze mnie jako przedsiębiorcę podatków państwo nie może tworzyć konkurencji. Jeżeli z moich pieniędzy, Pani, czy czyichś innych kupiliśmy rezonans magnetyczny, to jego właściciel, czyli dyrektor szpitala, nie może wyjść na rynek i mówić: „od godziny 18.00 można za 100 zł zrobić sobie rezonans”. Zgodnie z prawem europejskim nie może też wynająć tego sprzętu. To, co zostało kupione za pieniądze publiczne, może być finansowane tylko z pieniędzy publicznych. Takie jest prawo europejskie.

TURYSTYKA MEDYCZNA
Jak można pozyskać pieniądze na ochronę zdrowia?
Szukając pacjentów i pieniędzy na rozwój, zacząłem zajmować się modnym ostatnio tematem – turystyką medyczną. Kontraktów z NFZ-etem nie powiększymy, a pacjenci nie chcą i nie są przyzwyczajeni płacić z własnej kieszeni za swoje zdrowie, więc poszukaliśmy pacjentów na zewnątrz. Pojechaliśmy na targi medyczne na Ukrainę. Ukraińcy masowo jeżdżą do Izraela czy do Niemiec. Tam wydają swoje pieniądze; Polskę omijają. W związku z tym zaczęliśmy akcję przekonywania Ukraińców, że w Polsce są również dobre szpitale prywatne i można od ręki pozyskać poradę medyczną czy wykonać zabieg operacyjny. To spowodowało, że zajęliśmy się tematem turystyki medycznej. Jak się głębiej w to wejdzie, okazuje się jakie ogromne pieniądze przelewane są w światowym systemie w ramach turystyki medycznej. Niemcy importują masę turystów medycznych, Hiszpania również. A już nie mówię o takich krajach jak Turcja, która w ciągu ostatnich dziesięciu lat stała się medyczną potęgą.

Czy turystyka medyczna ma szansę rozwinąć się w Polsce na wielką skalę?
W Polsce rozwinięciu turystyki medycznej stoi na przeszkodzie problem certyfikatów jakości. Każdy polityk zapytany: „czy jest pan, panie pośle, za jakością w ochronie zdrowia?” odpowiada: „ależ oczywiście!”. Trzeba by jednak zapytać: „to dlaczego w takim razie te szpitale, które mają certyfikat CMJ-otu nie są kontraktowane jako pierwsze?”. Stosując kryterium jakości, a nie politycznego spokoju w poszczególnych regionach, powinno się najpierw dawać kontrakty szpitalom posiadającym certyfikaty jakości. Te, które ich nie mają, powinny uzyskiwać kontrakty później albo w ogóle. Oczywiście jest to niemożliwe, bo są szpitale, które według polityków muszą istnieć, a certyfikatów nie mają. To spowodowało, że tak naprawdę w Polsce nikt nie myśli o certyfikatach tak, jak pomyśleli Turcy.