Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: lek. med. Sławomir Wysocki

Zarządzający w medycynie: lek. med. Sławomir Wysocki

Od 16 lat dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy. Specjalista II stopnia w dziedzinie chirurgii ogólnej. W 1998 roku pełnił funkcję Dyrektora Wydziału Zdrowia UW w Kaliszu. Współorganizował funkcjonowanie pionu pulmonologicznego na terenie województwa wielkopolskiego. Inicjator i twórca programu profilaktyki schorzeń układu oddechowego z wykorzystaniem ambulansu rentgenowskiego.

2425
PODZIEL SIĘ

Bo to jest niemożliwe.
Oczywiście, że nie. Niech każdy robi to, do czego jest przystosowany jako szpital i niech robi to na swoim poziomie. Niestety nieraz jest tak: „dajcie mi więcej wówczas będę miał większy kontrakt”. Tylko co zrobić potem, kiedy nagle jest korek? I co z pacjentem?  Zresztą pacjenci, których leczymy, nie są na ogół majętni, często zakup biletu stanowi problem. Ko w takiej sytuacji zapłaci, żeby chory mógł dojechać na leczenie? U nas mają pełną specjalistkę w tym zakresie. Poza tym nie robimy niczego, czego nie potrafimy, a jeżeli coś wykracza poza naszą kompetencję, jest oddział torakochirurgii w Poznaniu i onkologia na Garbarach, gdzie wysyłamy na leczenie, które wykracza poza nasze możliwości. My ściśle współpracujemy z licznymi ośrodkami w tym klinicznymi.

Współpracują Państwo z organizacjami pozarządowymi.  Jaki widzi Pan w tym cel?
Przede wszystkim propagowanie promocji zdrowia.

Tym zajmują się fundacje.
Jako szpital nie możemy wspomagać finansowo fundacji, to jest prawnie zabronione. Ale możemy organizować pewne wykłady, konferencje, czy nawet tak zwane „białe niedziele”. Wtedy nieodpłatnie użyczamy sprzętu. Współpracujemy i cieszy się to niesamowitą popularnością wśród mieszkańców. Często jest tak, że czas akcji przewidziany jest od godziny 9 do 15, a my musimy ten czas przedłużyć, a i tak jeszcze jesteśmy zmuszeni odmawiać. Przy okazji uczymy trochę ludzi, jak dbać o zdrowie, na co zwracać uwagę. Myślę, że gdyby w różnych ośrodkach, różnych miastach postępowano w podobny sposób, koszty w służbie zdrowia byłyby niższe, bo byłaby mniejsza zachorowalność.  Obecne nasze społeczeństwo się starzeje i dużo częściej choruje, a wielu chorób można by uniknąć. Choroba wcześnie zdiagnozowana i leczona, zwłaszcza choroba nowotworowa, daje szansę na stuprocentowe wyleczenie.

Podobno współczesny 40-latek ma szansę dożyć 100 lat bez większych problemów.
Czego wszystkim 40-latkom życzę. (śmiech)

Jako organizm ludzki jesteśmy zaprojektowani do przeżycia aż 120 lat. Jednak dopadają nas różnego typu choroby. Co tak naprawdę może Pan powiedzieć lekarzom, jako dyrektor szpitala wysokospecjalistycznego?
Jako chirurg na pewno nie dożyję 100 lat. Średnia wieku chirurgów w Polsce to 58 lat, czyli zostały mi jeszcze teoretycznie 4 lata życia (śmiech). Nie muszę moich kolegów szkolić, ani czegoś  przekazywać. Wbrew pozorom, mamy w Polsce jednych z najlepszych lekarzy na świecie. Dajcie nam pieniądze i sprzęt, a pokażemy co potrafimy! Mam kontakt z kolegami i wiem, że często dokonują cudów mając to, co mają. W związku z tym nie będę nic radzić, bo oni najlepiej wiedzą, co mają robić, ale bez odpowiednich środków finansowych cudów nie oczekujmy. Każdy z lekarzy chce utrzymać jakiś poziom życia i gdzieś dorabia, odbywa to się niestety kosztem rodziny i własnego zdrowia. Więc może czasami warto wyhamować, zastanowić się i powiedzieć sobie – dość. I to właściwie chciałbym im przekazać – żeby jednak ocenili i wycenili, co jest naprawdę ważne. Bo wpaść w pracoholizm jest bardzo łatwo, wiem to po sobie. Ale potem nagle człowiek dożywa pewnego wieku i uświadamia sobie, ile stracił z domu, z dzieci, z rodziny. Ale my jako lekarze, jesteśmy fanatykami tego, co robimy. Widzimy tylko pracę, pacjenta, szpital. Praca, praca, jeszcze raz praca. Ja sam to przerabiałem, stąd tym młodym lekarzom mówię – trochę wyhamujcie.

Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.