Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: lek. med. Sławomir Wysocki

Zarządzający w medycynie: lek. med. Sławomir Wysocki

Od 16 lat dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy. Specjalista II stopnia w dziedzinie chirurgii ogólnej. W 1998 roku pełnił funkcję Dyrektora Wydziału Zdrowia UW w Kaliszu. Współorganizował funkcjonowanie pionu pulmonologicznego na terenie województwa wielkopolskiego. Inicjator i twórca programu profilaktyki schorzeń układu oddechowego z wykorzystaniem ambulansu rentgenowskiego.

1309
PODZIEL SIĘ

Czy osobiście rozmawiał Pan z osobami, które trzeba było zwolnić?
Nie zawsze, ponieważ  były też zwolnienia grupowe. Należało również przekonać związki zawodowe, że robienie czegoś „złego” jest konieczne. Przymus zwolnienia ludzi nie był dla mnie przyjemny, ale żebyśmy mogli istnieć, nie było innego wyjścia. Konieczne było przeanalizowanie jeszcze innych punktów pod względem kosztów. Tu dochodzimy do prywatyzacji zaplecza logistycznego.

Chodzi o outsourcing?
Tak. Nie było to łatwe, ponieważ istniały rozbieżne dane finansowe komórek, a, co za tym idzie, trudno było ustalić faktyczne koszty. Prosząc o pewne informacje, za każdym razem dostawałem inne dane. Upłynęło trochę czasu zanim odnalazłem się w tym wszystkim.

Czyli koszty były za bardzo rozdrobnione?
Zgadza się. Przykładowo dział eksploatacyjno-administracyjny miał koszty energii i napraw, a dział księgowy koszty bezpośrednie. I stąd były te różnice. Dopiero, kiedy zebrało się to wszystko razem, było wiadomo, co ile kosztuje. Przez pierwsze pół roku robiłem analizy i przygotowywałem opracowanie, które nazwałem: „Analiza strategiczna rozwoju Szpitala Chorób Płuc w Wolicy”. Tam zawarłem wszystkie punkty, dotyczące m.in. prywatyzacji pralni, jedzenia, sprzątania i ochrony, restrukturyzacji zatrudnienia, pozyskiwania dodatkowych środków finansowych itd.

Sławomir Wysocki3Laboratoria też są outsourcingowane?
Nie, ponieważ to się absolutnie nie opłaca finansowo. Laboratoria należą do tzw. usługówki i są jednymi z najbardziej rentownych komórek w szpitalu. Prywatyzacja dotyczyła usług dodatkowych, które muszą być wykonane, żeby szpital prawidłowo funkcjonował, a które nie są związane z pionem medycznym. Powiem krótko: na podstawie danych z 1999 roku, gdy przyszedłem do tego szpitala, koszt wyżywienia jednego pacjenta wynosił 10,50 zł dziennie, z czego koszt samego jedzenia wynosił 2,5 zł, resztę stanowiły koszty pośrednie. Po prywatyzacji wyżywienie jednego pacjenta kosztowało 7,40 zł , z czego 5 zł przeznaczone było na produkty spożywcze, a 2,40 zł stanowiły koszty pośrednie.

Czy pacjenci faktycznie odczuli zmianę jakości wyżywienia?
Tak. Dowodem na to są ankiety satysfakcji pacjenta, które systematycznie przeprowadzamy. Jeżeli mamy dwa razy tyle „do garnka”, to musi być różnica. Pamiętam, że kiedy byłem w Poznaniu i osoba, która potem pełniła wysokie funkcje administracyjne, zobaczyła moje plany, zapytała, czy mogłaby dostać dyskietkę z nimi. Oczywiście udostępniłem i wiem, że wiele szpitali w Wielkopolsce poszło potem tą samą drogą. Myślę, że byliśmy prekursorami – tutaj na Wolicy – wielu jak na tamte czasy innowacyjnych rozwiązań.