Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: lek. med. Sławomir Wysocki

Zarządzający w medycynie: lek. med. Sławomir Wysocki

Od 16 lat dyrektor Wojewódzkiego Specjalistycznego Zespołu Zakładów Opieki Zdrowotnej Chorób Płuc i Gruźlicy w Wolicy. Specjalista II stopnia w dziedzinie chirurgii ogólnej. W 1998 roku pełnił funkcję Dyrektora Wydziału Zdrowia UW w Kaliszu. Współorganizował funkcjonowanie pionu pulmonologicznego na terenie województwa wielkopolskiego. Inicjator i twórca programu profilaktyki schorzeń układu oddechowego z wykorzystaniem ambulansu rentgenowskiego.

2196
PODZIEL SIĘ

Mówimy tylko o pacjentach onkologicznych?
Tak, ale też o pacjentach tzw. typowo pulmonologicznych. Władze w Funduszu nie potrafią zrozumieć, że tak specyficzny szpital jak ten bazuje na kilku przepisach prawnych. Nie tylko tak jak inne szpitale na Konstytucji i Ustawie o Lecznictwie. Nas obowiązuje jeszcze jeden akt prawny – Ustawa o zwalczaniu chorób zakaźnych. Nie mogę sobie zaplanować, że pacjenta, który kaszle np. miesiąc, przyjmę za pół roku! Muszę go przyjąć natychmiast. A każdy leczony pacjent poza kontraktem to są pieniądze, które ja jako dyrektor muszę znaleźć i wydać.

Nie ma też w Polsce prawa, które pozwalałoby zabezpieczać finansowo tak zwaną „dyspozycyjność do pracy”.
Oczywiście, że nie ma. Bardzo często jestem zdziwiony sposobem dystrybucji środków przez Narodowy Fundusz Zdrowia w Polsce, ale być może są inne argumenty i cele, o których nie wiem. Jako zwykły użytkownik i odbiorca, tzw. rzemieślnik z pierwszej linii, wiele środków podzieliłbym zupełnie inaczej. Jest rzeczą dla mnie oczywistą, że jeżeli mam tort i dzielę go na 20 kawałków, to są one mniejsze, niż gdybym podzielił na 5. Dlatego uważam, że skoro są takie ośrodki specjalistyczne jak mój, to kumulacja środków finansowych powinna być w tych specjalistycznych ośrodkach. Podpisywanie umów z jakimiś quasi-oddziałami pulmonologicznymi w innych szpitalach nie ma sensu! Tym bardziej, że okazuje się, iż te szpitale nie dysponują specjalistycznym zapleczem diagnostycznym z zakresu pulmonologii i tak w moim szpitalu wykonują np. badanie w kierunku diagnostyki prątka gruźlicy. Wątpliwości budzi zakres i jakość świadczonych usług, co znajduje potwierdzenie w opinii ośrodka trzeciego poziomu referencyjnego. Po co w takim razie utrzymywać takie oddziały? Przecież to zabieranie pieniędzy z koszyka całej pulmonologii. Zapalenie płuc czy zespół serca płucnego może być leczony równie dobrze w ramach oddziału internistycznego. Więc zwiększmy troszkę pieniądze na internę, a tamte oddziały niech będą zlikwidowane bądź przekwalifikowane; brakuje łóżek geriatrycznych czy opieki paliatywnej. A skoro nie chce tego dyrektor czy samorząd, bo ma taką ambicję, to może odbyć się to w jeden sposób – NFZ nie podpisuje kontraktu na procedury pulmonologiczne.

Ale to jest bardzo trudna sprawa, ponieważ oddziały są dalej utrzymywane w różnych szpitalach, a faktycznie, za jednego pacjenta NFZ płaci dwu- lub trzykrotnie przepłaconą diagnostyką.
Dokładnie, bo bez pełnej diagnostyki przesyłany pacjent jest dalej. Ja bardzo chętnie przejmę pracowników z tych szpitali do siebie, przejmę też pacjentów i kontrakt. Jak będę miał kontrakt, to będę w stanie więcej zapłacić tym ludziom i moim pracownikom. Wtedy automatycznie koszt funkcjonowania szpitala, diagnostyki i pobytu pacjenta będzie dużo niższy.