Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: Lek. stom. Anna Lella – prezydent ERO-FDI

Zarządzający w medycynie: Lek. stom. Anna Lella – prezydent ERO-FDI

Lek. stom. Anna Lella w rozmowie z Redaktor Naczelną opowiada m.in. o tym, jak została Prezydentem Elektem Europejskiej Regionalnej Organizacji Federacji Dentystycznej, z czego będziemy dumni podczas tegorocznego kongresu, jaki jest poziom wykształcenia dentystów w Polsce.

2914
PODZIEL SIĘ

Lella

I mówi to periodontolog.
Periodontologię łączy z chirurgią szczękowo-twarzową to, że są to dwie specjalizacje w stomatologii najbliższe medycynie. Z tego względu jest to też moja pasja.

Nie uważa Pani, że o tym właśnie powinni wiedzieć lekarze medycyny różnych specjalności? Bardzo często dziwią się, kiedy działając lokalnie trafiają na propozycję akcji profilaktycznej wspólnej ze stomatologami, wspólnej współpracy nad pacjentem i jego rodziną. Mówią: „jak to? Przecież dentyści to jest zupełnie co innego, to jest rzemiosło”. Boli ząb, idź do dentysty, leczyć człowieka holistycznie może tylko lekarz.
Nie wiem, ja nie widzę tego w tak czarnych barwach (uśmiech). Na pewno zdarzają się przypadki takie, jak Pani opisuje, ale mam nadzieję, że jest ich coraz mniej i tendencja jest odwrotna. My jako stomatolodzy dużo zrobiliśmy, żeby to przełamać, i dzieje się tak od lat, czego rezultaty już widać. Nasi profesorowie stomatologii z różnych dziedzin występują z wykładami czy referatami na innych kongresach medycznych: kardiologicznych, diabetologicznych, pediatrycznych. Niektóre rozdziały podręczników, np. z ginekologii, są napisane właśnie przez profesorów stomatologii odpowiednich dziedzin – ta współpraca jest widoczna. Dobrze rozwinięta jest też kooperacja pomiędzy periodontologami i kardiologami, są wspólne badania – także tutaj dużo się dzieje. Mamy wspólne konferencje, m.in. te, które organizowałam w poprzednich latach w Naczelnej Izbie Lekarskiej. Były one prawie zawsze przygotowywane we współpracy z lekarzami różnych specjalności: stomatologami, kardiologami, diabetologami, laryngologami. Jeżeli mówimy o profilaktyce onkologicznej i leczeniu takich pacjentów, to również trzeba wdrażać działania interdyscyplinarne; trzeba wielu fachowców, nie tylko lekarzy, również psychologów, bo pacjent potrzebuje opieki całościowej. Sądzę, że to się zmienia i będzie się zmieniało jeszcze bardziej. Obecna konsultant krajowa stomatologii dziecięcej, profesor Dorota Olczak-Kowalczyk zainicjowała wprowadzenie do programów specjalizacji z pediatrii dodatkowych elementów właśnie ze stomatologii dziecięcej, tak aby lekarze specjalizujący się w pediatrii byli bardziej wdrożeni w te zagadnienia. To, co należałoby poprawić, to programy kształcenia przeddyplomowego lekarzy. Są ubogie w zagadnienia stomatologiczne, obejmują jedynie parę godzin zajęć stomatologicznych na zasadzie seminarium, a to trochę za mało.

Jest Pani zwolennikiem podejścia do zawodu lekarza stomatologa jako zawodu wolnego. Czy udało się to osiągnąć?
Jest to problem lekarzy w ogóle. Lekarze dentyści spełniają tradycyjne kryteria wolnego zawodu, chociaż są w wielu obszarach ograniczani biurokracją, którą są coraz bardziej przytłaczani. Ciąży to zresztą nie tylko nam lekarzom, ale i wielu innym zawodom. Wolność zawodową można różnie definiować. Myślę, że podstawowym kryterium jest przede wszystkim wolność decyzji terapeutycznej. Źle się dzieje, jeżeli ktoś lub coś wpływa na decyzję leczniczą podejmowaną przez lekarza. W badaniach ośrodka analiz Naczelnej Izby Lekarskiej lekarze wskazywali, iż instytucje zewnętrzne, czyli NFZ, narzucają tryb leczenia poprzez spisane procedury. Stomatologia jest finansowana przez NFZ, czyli ze środków publicznych, w bardzo wąskim zakresie i na niskim poziomie. Większość stomatologów pracuje poza systemem NFZ i w tym momencie są bardziej „wolni”, z czym wiążą się oczywiście inne ograniczenia i trudności. Ten rynek wcale nie jest prosty, ale jednak nie ma tutaj zewnętrznego czynnika, który wskazuje czy narzuca jakąś drogę postępowania. W tym duchu lekarze faktycznie są i powinni być wolni. Zresztą są liczne stanowiska krajowych i międzynarodowych organizacji zawodowych jasno wskazujące, że nikt i nic nie powinno wpływać na decyzję terapeutyczną lekarza. To co nas ogranicza, to zasady etyki zawodowej (krajowe, a także międzynarodowe kodeksy etyki), które są wszędzie podobne, wywodzące się z przysięgi Hipokratesa – tylko to powinno nas ograniczać.