Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: Lek. stom. Leszek Dudziński

Zarządzający w medycynie: Lek. stom. Leszek Dudziński

2661
PODZIEL SIĘ

Ja też nad tym ubolewam. Mam wrażenie, że w Polsce zbyt często sięga się po nazwiska, które są już naznaczone mniej bądź bardziej istotnymi funkcjami, często tylko reprezentacyjnymi, natomiast nie sięga się do realnych i wartych uwagi doświadczeń praktyków – tych, którzy mają i wykształcenie, i kompetencje, i efekty w zarządzaniu. Tego brakuje.
Brakuje niewątpliwie.

Piastował Pan również urząd dyrektora Wydziału Zdrowia Urzędu Wojewódzkiego. Tutaj był już Pan bliżej władzy terytorialnej.
To były takie dziwne czasy, gdzie z systemu budżetowego – a w zasadzie to była końcówka tego systemu, szczególnie w finansowaniu szpitali – przechodziliśmy wprowadzanie na próbę, nazwijmy to, sprawiedliwego podziału środków finansowych na szpitale, w tym szpitale powiatowe. Stąd doświadczenia, przynajmniej moje, związane z próbą opracowania jednolitego sytemu liczenia kosztów, szczególnie w szpitalach. Teraz, po tylu latach, po licznych próbach i błędach, mogę powiedzieć, że tak naprawdę nie wypracowaliśmy do końca takiego jednolitego systemu. Aczkolwiek jesteśmy znacznie bliżej tegoż celu niż w latach 90. To doświadczenie dało trochę szersze spojrzenie na regionalny problem ochrony zdrowia, bo już wtedy można było wiele zaobserwować. Po pierwsze: jedną podstawową zasadą jest dostosowanie organizacji do potrzeb zdrowotnych, a po drugie…

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

…zarządzanie liczbą łóżek, bo to były te czasy?
Tak, to były czasy zarządzania liczbą łóżek, ograniczania ich liczby, wyłączenia z systemu niektórych szpitali, dookreślanie tych mniej lub bardziej dochodowych. Chciałem również powiedzieć, że to był etap, kiedy po raz pierwszy zaczynaliśmy się zastanawiać nad demografią, a także nad potrzebami kształcenia w zawodach medycznych. Mieliśmy wątpliwości. Zastanawialiśmy się: po co szkolimy tyle pielęgniarek?


(…) Mieliśmy wątpliwości. Zastanawialiśmy się: po co
szkolimy tyle pielęgniarek?


To nie były dobrze postawione pytania.
Teraz mogę bić się w pierś, bo byłem jednym z tych, którzy doprowadzili do zamknięcia około trzech szkół pielęgniarskich w województwie warmińsko-mazurskim. Teraz nad tym ubolewam, bo to grupa zawodowa, której potrzebujemy jak ryba wody, a dziś z kształceniem jest różnie. Druga strona była taka, że już wtedy wiedzieliśmy, iż będą problemy demograficzne. Nagle zauważyliśmy, na przykładzie naszej warmińsko-mazurskiej rzeczywistości, że bardzo szybko starzeje się nam społeczność lekarska.

dudziński2

Czy to, że lekarze się starzeją, jest szkodliwym zjawiskiem dla systemu?
Wówczas był jeszcze taki czas, że lekarze chętnie odchodzili na emeryturę, bo można było nareszcie pracować tylko prywatnie, w zasadzie bez ograniczeń. Teraz jest inaczej, bo starsi lekarze pracują „do oporu”, całkowicie lub częściowo prywatnie. Natomiast problem demografii nie zniknął, wręcz doszło do jego wyeksponowania. Uwydatnił się w takiej formie, że w niektórych specjalnościach po prostu nie ma kto pracować, bo nie ma specjalistów. Po raz drugi znaleźliśmy się w tym samym miejscu, w którym musimy po pierwsze, analizować jak problem wygląda, po drugie, próbować zastanawiać się, z kim się łączyć i jak organizować systemy kształcenia podyplomowego, żeby jak najszybciej uzupełniać rynek o brakujących specjalistów. Jest dziura pokoleniowa.