Strona główna WYWIAD Zarządzający w medycynie: Lek. stom. Leszek Dudziński

Zarządzający w medycynie: Lek. stom. Leszek Dudziński

2411
PODZIEL SIĘ

Jak sobie Państwo z tym radzą na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim?
Z całą pewnością mogę powiedzieć, że jest spora grupa ludzi młodych, których dostrzegamy. Szczególnie od czasu, kiedy pan rektor Ryszard Górecki, tj. obecny i pierwszy rektor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego, wspólnie z obecnym panem dziekanem podjęli decyzję o utworzeniu kierunku lekarskiego. Będzie więc Wydział Medyczny, będą szkolone pielęgniarki, dietetycy i ratownicy. W tej chwili możemy patrzeć w przyszłość z trochę większą nadzieją, bo wreszcie przybywa nam kadry medycznej.

Czy widzi Pan różnicę w przygotowaniu zawodowym pomiędzy dzisiejszymi lekarzami trzydziestoparoletnimi a pięćdziesięcioparolatkami?
Ten system, w którym ja byłem kształcony – czyli staż podyplomowy, pierwszy stopień specjalizacji, regionalny system – takie wojewódzkie centrum monitorowania doskonalenia kadry medycznej, potem drugi stopień specjalizacji, był bardziej uporządkowany. Teraz jest zupełnie inne podejście. Systemy się zmieniają, a patrząc z perspektywy ostatnich 10 lat, te zmiany zachodziły dosyć często. Obecnie dochodzi jeszcze napór Ministerstwa Zdrowia, żeby nie było stażu i by specjalizację realizować najlepiej w ciągu 5 lat. To jest możliwe, ale niezwykle trudne. Pamiętajmy, że relacja mistrz-uczeń zaczyna zanikać, co jest niedobrym kierunkiem systemowych przemian. Zauważam natomiast niesamowity postęp w rozwoju, zarówno technologii w medycynie, jak i możliwości wykorzystania różnego rodzaju nowoczesnych technik do tego, żeby kształcić przyszłe pokolenia. To daję szansę na nadrobienie tych „niedociągnięć”, na zaangażowanie w pozyskiwanie wiedzy „rozumnej”.


Obecnie dochodzi jeszcze napór Ministerstwa Zdrowia,
żeby
nie było stażu i by specjalizację realizować najlepiej w ciągu 5 lat.
To jest możliwe, ale niezwykle trudne


Mówi Pan o studiowaniu w znaczeniu pierwotnym?
Dokładnie. To jest właśnie takie prawdziwe studiowanie, czyli niekoniecznie nauczenie się „odtąd-dotąd”, ale poszukiwanie wiedzy. Istnieje jeszcze problem, czy te pytania powinny być ujawniane, czy powinna być baza piktograficzna podręczników, z którego się czerpie wiedzę. W tej kwestii zdania są podzielone. Sądzę, że z poziomem kształcenia kadr medycznych nie jest źle. Jesteśmy dobrze przygotowani. My w Olsztynie możemy pochwalić się także wiedzą naszych pierwszych absolwentów: w najnowszym rankingu szkół wyższych Wydział Medyczny Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego zajmuje 4. pozycję w Polsce pod względem średniej ocen. Wprawdzie znajdujemy się za Poznaniem, Gdańskiem i Uniwersytetem Jagiellońskim, ale bez wątpienia jest to duży sukces naszych nauczycieli. Myślę, że to świadczy przede wszystkim o tym, że potrafimy kształcić i to jest dosyć ważne. Bardzo się z tego cieszymy.

Z takich osiągnięć należy się cieszyć. To sukces leżący również po Pana stronie, dyrektora miejsca, w którym studenci i młodzi lekarze odbierają kształcenie kliniczne.
Nie przypisywałbym sobie zbyt dużo zasług. Raczej dążyłbym do tego, że olsztyńskim sukcesem jest to, iż potrafiliśmy zbudować zespół, który zaczyna się w osobie Pana rektora, poprzez cały personel Wydziału Nauk Medycznych, który już do tego stopnia wmieszał się w nasze struktury, że w campusie przy ul. Warszawskiej 30 nie zawsze wiemy, czy mijana osoba jest pracownikiem szpitala czy wydziału, a może pracownikiem i szpitala, i wydziału! (śmiech). Najważniejsze, że zależy nam na tym, by próbować przygotować jak najbardziej komfortowe warunki do tego, aby można było kształcić klinicznie. I tutaj rola rektora jest bardzo istotna. Równie ważną kwestią, a nawet ważniejszą, jest rola całego personelu dydaktycznego, dzięki któremu przechodzi się od nauk teoretycznych, poprzez nauki przedkliniczne, aż do klinicznych. I jeśli dobrze się przygotuje potencjalnego pracownika medycznego do tego, aby szlifował swoją wiedzę medyczną już w klinice, to jest bardzo dobrze.