Strona główna PACJENT KLIENT Zarządzanie pacjentami prywatnymi przed wejściem do gabinetu

Zarządzanie pacjentami prywatnymi przed wejściem do gabinetu

Pacjent prywatny jest tym, który wymaga, bo płaci. Zatem jak realizować pierwszy z nim kontakt, aby go nie zniechęcić i zaspokoić potrzeby płynące z ciała i duszy? Oto odpowiedź dla większych i mniejszych jednostek, prywatnych i państwowych, a zwłaszcza tych ośrodków, które mają kontrakty z NFZ niewyczerpujące potrzeb współczesnych Polaków.

1134
PODZIEL SIĘ

Artykuł ukazał się w Medical Maestro Magazine, Vol. 7, s./p. 889-1036

Wielkim wyzwaniem jest zaspokojenie potrzeb pacjenta, który jest gotów odpłatnie skonsumować usługę medyczną. Pojawia się on bowiem zazwyczaj wtedy, kiedy dobrnie do muru o nazwie niemożliwe: zabieg, wizyta, diagnostyka. Jako dojrzały uczestnik rynku – w dodatku wolnego rynku – wie, że może żądać usługi odpłatnej. Zwykle dość głośno komunikuje to całemu światu; bywa, że nie tylko w rejestracji medycznej, ale również poza nią: wśród rodziny, w Internecie, w innych placówkach zdrowia. Dla przedstawicieli zawodów pierwszego kontaktu z pacjentem to dość przykre zjawisko. Ratownicy medyczni niewiele mogą poradzić na ten stan rzeczy. Rejestratorki medyczne kierują do organizacji, która za taki stan rzeczy jest współodpowiedzialna, czyli do NFZ. Lekarze pierwszego kontaktu rozkładają ręce i kierują – a w zasadzie rekomendują – szpitale prywatne i gabinety specjalistyczne. Specjaliści, etatowi pracownicy instytucji publicznych – nie chcą nawet dyskutować o oficjalnie nieistniejących listach rezerwowych. I opisują swoje prywatne gabinety oraz nabyte kompetencje na odpowiednich stronach www.

Potrzeby pacjenta prywatnego są tymi wyższego rzędu, które dodatkowo należałoby zaspokoić możliwie jak najszybciej. Typowe jest to, że wędrówka „od okienka do okienka” napawa pacjenta złością, poczuciem bezsilności, a bywa, że agresją w stronę całego sytemu ochrony zdrowia i/lub konkretnego pracownika. Pacjent, który gotów jest zapłacić, byle nie czekać i nie walczyć z systemem, jest na pewno pacjentem zdesperowanym. Jak rozumieć jego sytuację i jak zareagować szybko, konkretnie i, co najważniejsze, efektywnie? A zareagować warto, gdyż inaczej pacjent zniszczy nam dzień, odradzi nas jako profesjonalistów innym pacjentom, doprowadzi do obniżenia jakości opinii na temat ośrodka zdrowia. Zatem po kolei.