Strona główna PASJE MEDYCYNY Żeglarskie pasje lekarzy

Żeglarskie pasje lekarzy

Człowiek próbował oswoić morza i oceany od najdawniejszych czasów. Historie wielkich wypraw, bitew morskich czy ekscytujące opowieści o piratach mamiły wyobraźnię niejednego dziecka. Który mały chłopiec czasem nie marzył o życiu wilka morskiego? O wolności, niemal nieograniczonej przestrzeni morskiej, o zmaganiu się z żywiołem? Nastały spokojniejsze czasy, ale żeglarstwo nadal jest pasjonujące. W XVII wieku zaczęto traktować żeglarstwo jako dziedzinę sportu, a od 1900 roku stało się również dyscypliną olimpijską, ponadto co roku na całym świecie odbywa się wiele regat. Nie jest to jednak łatwy sport – wymaga wcześniejszego przygotowania, wiedzy, sprawności fizycznej, trzeba liczyć się z tym, że podczas regat pogoda może zmieniać się jak w kalejdoskopie. Z drugiej strony natomiast, ten sport rzadko powoduje kontuzje. W dodatku, piękne widoki i aktywnie spędzony czas w gronie przyjaciół na świeżym powietrzu rekompensuje wszelkie trudy. W końcu jest to imponujący sport, który dla niejednego będzie wyzwaniem wartym podjęcia. Osobą, która żegluje od bardzo wielu lat, jest Bogdan Kula.

2373
PODZIEL SIĘ

Pływa Pan po jeziorach i po morzach. Co jest większym wyzwaniem? Czym różni się żeglarstwo morskie od tego po jeziorze? Co Pan preferuje?
Myślę, że żeglarstwo śródlądowe jest nawet trudniejsze niż morskie. Jachty śródlądowe, na których się poruszamy, mogą się wywrócić. Jachty morskie, żeby się wywrócić, muszą być w ekstremalnych warunkach i raczej wywracają się z powodu fali, a nie z powodu wiatru. Jachty śródlądowe najczęściej wywracają się z powodu wiatru, a raczej z powodu niedopasowania powierzchni żagli do wiatru, który wieje. Jeżeli nie mamy respektu wobec nadchodzącej siły wiatru, nie redukujemy żagli, to ryzykujemy wywrotką, podtopieniem załogi czy jachtu. Żeglowanie śródlądowe więc wbrew pozorom jest trudniejsze, zwłaszcza dla początkujących, trzeba wykazać więcej czujności. Natomiast żeglarstwo morskie dokłada dziedziny, które w żeglowaniu śródlądowym są w ogóle niepotrzebne. Są to przede wszystkim znajomość nawigacji, locji oraz komunikacji radiowej. Żeglarstwo morskie to także kwestia ciągłego pływania, w dzień i w nocy, umiejętności współżycia w załodze. Jest inna specyfika żeglowania morskiego a żeglowania śródlądowego.

Które żeglarstwo Pan preferuje?
Mnie najbardziej odpowiada połączenie obu, tzn. żeglowanie po morzu, ale na noc powrót do portu. Tak najczęściej pływa się na Morzu Śródziemnym, właśnie od portu do portu. Żeglowanie na pewno nie jest niebezpiecznie. W zasadzie, to im bliżej lądu, tym niebezpieczniej.

Z jakimi przeciwnościami trzeba się zmagać na jachcie, w czasie rejsu? Powiedział Pan, że bezpieczniej jest w głębi morza niż przy lądzie. Dlaczego?
Zawsze wszystkie manewry wejścia czy wyjścia z portu wymagają czujności i skupienia. Natężenie ruchu się zwiększa, trzeba wiedzieć, kto ma pierwszeństwo, komu ustąpić. Przy tym trzeba uważać, żeby nie wjechać na mieliznę, nie zahaczyć czegoś, nie płynąć pod prąd. Oprócz tego, niebezpieczeństwa, na które trzeba zwracać uwagę, to awarie techniczne. Trzeba się na tym znać, umieć coś naprawić, więc posiadać techniczne umiejętności.

Woli pływać Pan bardziej ze znajomymi niż samotnie?
Żeglowanie samotne to takie ekstremum, w którym trzeba hartu ducha i dla ludzi, którym zależy, aby coś udowodnić. To są piękne wyczyny. Ale generalnie żeglarstwo jest sportem bardzo towarzyskim.

Która pora roku jest najlepsza do żeglowania?
W Polsce sezon żeglarski trwa właściwie od początku maja do pierwszych śniegów. Ja najbardziej lubię żeglować na początku maja albo na koniec września. Teraz jachty są ogrzewane, więc chłodne noce to nie problem. Na Wyspach Kanaryjskich można całą polską zimę przeżeglować, a na półkuli południowej jest praktycznie cały czas lato.

Czy Pana pasja przekłada się na życie zawodowe? Czy żeglarstwo daje jakieś umiejętności, które pomagają w Pana zawodzie?
Myślę, że może takie ogólne cechy, jak solidność, umiejętność przygotowania się do danego zagadnienia, ale myślę, że takie umiejętności można posiąść w różnych innych okolicznościach. Żeglarstwo to raczej ucieczka od codzienności, od trudnych przypadków, które spotykamy w medycynie, oderwanie się od tego wszystkiego, zresetowanie, naładowanie akumulatorów. Aby po powrocie do pracy starać się być nadal dobrym w zawodzie, dla pacjentów, być po prostu lekarzem.