Strona główna PASJE MEDYCYNY Złombol. Moje inne życie

Złombol. Moje inne życie

Złombol to wyjątkowa wyprawa samochodami komunistycznej produkcji lub konstrukcji. Rajd wszędzie wzbudza pozytywne emocje, a w załogach adrenalinę. Bo osiągi typu 120 km/h są akcjami zapierającymi dech w piersiach.

2604
PODZIEL SIĘ

Punkt widzenia uczestnika – lekarza
Kamila Borzyszkowska: Dlaczego Pan uczestniczy w Złombolu?
Maciej Matyja: O Złombolu dowiedziałem się od organizatorów, którzy w międzyczasie stali się moimi znajomymi. Jest to wspaniała zabawa, interesuję się motoryzacją, a przy okazji można przekazać środki na cele charytatywne. Udział w Złombolu był dla mnie o tyle prostszy, że miałem samochód po dziadku i mogłem go wykorzystać do rajdu.

Jakim samochodem Pan jeździ?
Ładą 2107. Już pięć razy brałem udział w Złombolu i pięć razy tym samym samochodem.

Jest Pan lekarzem chirurgiem. Czy w czasie wypraw przydał się Pana fach?
Na całe szczęście nie było poważnych wypadków, więc nie była konieczna większa interwencja. Drobne rzeczy tak, ale to nic poważnego.

Złombol5

Można pogodzić udział w Złombolu z obowiązkami zawodowymi?
Można pogodzić. Chociaż trzeba sobie zorganizować odpowiednio czas urlopowy, bo wiadomo, że jest on określony. Sam wyjazd wymaga wysiłku, to nie jest czas, kiedy leży się do góry brzuchem. Trzeba więc zorganizować urlop tak, aby jeszcze wystarczyło czasu na wakacje i odpoczynek z rodziną.

Lubisz wersję papierową? Zajrzyj tutaj

Co daje Panu Złombol?
Nawiązuje się bardzo dużo nowych znajomości, które utrzymują się też poza rajdem. Złombol wpisał się już na stałe w kalendarz moich wydarzeń. Układam sobie plan roczny pod ten wyjazd. Z przyjemnością się poddaję przygotowaniom do niego. Nie wyobrażam sobie, że nie mógłbym uczestniczyć w Złombolu.

W jaki sposób przygotowuje się Pan do wyprawy?
Ponieważ nie jeżdżę tym samochodem na co dzień, czeka on kilka miesięcy w garażu. Przygotowuję się więc w taki sposób, że układam plan działania, kontaktuję się z moim dobrym znajomym mechanikiem, który pomaga mi odświeżyć samochód przed kolejną wyprawą.

Komu poleciłby Pan taki wyjazd?
Jest to wyprawa dla każdego, ale szczególnie poleciłbym to osobom pasjonującym się motoryzacją. Towarzystwo jest mieszane, są studenci, zawodowi mechanicy, lekarze, prawnicy. Grupy są naprawdę różne i nie ma ograniczeń. Fakt faktem, jeśli ktoś decyduje się na wyjazd, to musi się liczyć z wysiłkiem. Nie jest łatwo wytrzymać w takich warunkach kilku dni, ale na pewno jest to świetna zabawa.